Ale co ty kolego porównujesz? Przecież Interstellar, to naprawdę gruba SF, a przestrzeń kosmiczna gra tam drugorzędne tło. Bardziej chodzi o zabawę czarnymi dziurami, tunelami czasoprzestrzennymi, innymi wymiarami itp. Cały film snuje się wokół, hipotez naukowych, czasami mniej lub bardziej naciąganych, co pozwalało nawalić dużo spektakularnych efektów specjalnych. Ciekawostką, jest, że przy tym filmie dokonano paru interesujących odkryć naukowych, np. zaprojektowano na nowo soft pokazujący rozchodzenie się światła w pobliżu czarnej dziury, który pokazał, że nie tworzy się pierścień (jak wcześniej myślano), ale coś w kształcie korony. A jeśli już czujesz potrzebę porównywania, to od biedy Interstellar można zestawić chociażby z filmem Contact z 1997, gdzie też zresztą grał McConaughey. Natomiast w Grawitacji przestrzeń kosmiczna jest niemal pierwszoplanowym bohaterem, a akcja ujarzmiona jest próbami skrojenia filmu do możliwie realnych, współczesnych, albo blisko współczesnych wydarzeń. Starali się z tego zrobić niemal dokument. Marsjanin lokuje się gdzieś pomiędzy nimi, ale raczej bliżej mu do Grawitacji. Zestawianie tych filmów, bo jest tam kosmos, to zupełnie nie ma sensu. To tak jakby zestawić Avengers z takim Helikopterem w ogniu, bo i tu i tu są jacyś żołnierze, latają i strzelają.