Ale to prawda. Nawigator (bądź pilot jeśli sam był jednocześnie nawigatorem) w momencie startu ustawiał zegarek na godz 12, a potem podpierając się kompasem oraz mapą, po określonym czasie lotu wydawał pilotowi (albo pilot sam to robił) polecenia co do zmiany kursu lotu. Oczywiście wytyczne dotyczące tego po jakim czasie i jak jak zmieniać kurs, były już wcześniej naniesione na mapę, np. przez samolot zwiadowczy. Bez czegoś takiego, dawniej, w czasie wojny, lecąc nad nieznanym terenem, albo w nocy, można było wylądować w czarnej d... albo zbombardować bogu ducha winnych ludzi. Więc de facto te zegarki faktycznie nie służyły pilotowi czy nawigatorowi do tego, żeby znać aktualną godzinę, tylko odliczały czas lotu do kolejnych zmian kursu. BTW A myślałeś, że u zarania samolotowych dziejów, piloty, to były takie lanserskie gadgety dla pilotów, a oni śmigali z GPS-ami?