z tym dbaniem o auto i rdzą - chyba ok początku lat 2000 mercedes robił takie zabezpieczenia antykorozyjne, że w mało jeżdżonej Sce całymi płatami odpadało z podłogi a w pierwszej generacji ML ruda wyskakiwała na środku drzwi czy dachu na studiach przy okazji omawiania jakiejś technologii był poruszany np problem chyba peugeota - na linii produkcyjnej karoseria myła punktowo przyspawana do wózka, po praktycznie kompletnym uzbrojeniu szkieletu auto było "odcinane" i dalej jechało już na swoich kołach, miejsce spawu było czyszczone i zabezpieczane. Jak ktoś coś wie o obróbce metali itp to może się domyślić, że nie wszystko było cacy i zanieczyszczenia wprowadzone przez spaw po kilku latach wyłaziły spod warstwy zabezpieczającej. Szpecem nie jestem ale teraz chyba ze względu na ekologię wprowadza się inne rodzaje lakierów itd, często mniej efektywne. Poza tym wszystko sprowadza się znów do jednego - auto ma jeździć kilka lat i wg producenta powinno zostać zastąpione przez nowe, widać to wszędzie, np na przekrojach części - wszędzie jest teraz mniej materiału. kiedyś ruda miała co żreć, teraz jest dziura na wylot i element do wymiany. żeby nie było - lepiej dbać niż nie dbać ale u nas do degradacji lakieru prędzej przyczynia się syf na drodze (kamienie, części wykruszonego asfaltu), myjnie dotykowe też jakimś super fajne nie są ale jaka wygoda, naciskasz guzik i wszystko robi się samo