spotkałem się już z historiami, gdzie ludzie w starych 911T robili po pół miliona km wymieniając tylko filtry, oleje, świece no i pewnie sprzęgło bo to też część eksploatacyjna. Ja sam może mam małe doświadczenie ale na swoim przykładzie o czym już pisałem - M52TU - w chwili sprzedaży miał 370kkm (na 100% oryginał) - ani razu silnik nie otwierany, wymieniana była uszczelka pod pokrywą zaworów, na podstawie filtra oleju, 2 cewki etc. Teraz mam N52 i przy 195tys trzeba było usunąć największą bolączkę tych silników - wadliwe pierścienie. Jak porsche wprowadziło silnik chłodzony wodą w modelu 996 to wersja Turbo dalej bazowała na silniku z 993 (a ta w sumie na 964 - bo to było rozwinięcie starego chłodzonego powietrzem boksera) - i zwykłe 996 to chyba najmniej udana 911, dużo awarii silników a wersja Turbo - bez problemów. Milion km to już sporo ale nie raz spotkałem się też ze zdaniem, że kiedyś materiały były po prostu lepsze - stal, żeliwo czy alu było lepszej jakości niż dzisiaj bo nie było takiego nacisku na ilość. Dwa - silniki nie były mocno śrubowane pod kątem minimalizowania strat - większe panewki, zawory etc - guma się zużyła i tyle - 30 lat temu nikt nie myślał o wymianie panewek, dzisiaj to jest zwykła część eksploatacyjna, którą się wymienia jak kiedyś pasek rozrządu. W latach 90 jak w V8 BMW były podwójne łańcuchy rozrządu - ktoś je wymieniał? Dzisiaj mamy biodegradowalne paski w kąpieli olejowej i łańcuszki rowerowe. Czas życia samochodu się skrócił i tyle