Harleya nie komentuje, bo przecież rozmawiamy tu o motocyklach Pewnie to akcesoryjne siedzenie dużo daje. U mnie wyprostowana pozycja i niewielki skok tylnego zawieszenia powodowały, że na Dragstarze wszystkie dziury przenosiły mi się na plecy. A że kręgosłup mam już zmęczony życiem, to plecy bolały mnie okropnie. Na sportach też nie czułem się dobrze, po 100 km na GSXR (pożyczonym od kumpla) cierpły mi nadgarstki. Wybrałem złoty środek - lekkie pochylenie i kupiłem Hondę CB1300s. Teraz wiem, że to był motocykl idealny i kompletnie nie rozumiem, dlaczego go sprzedałem... Robiłem do 800 km dziennie, z czego 300 po górskich serpentynkach i nie bolało mnie nic. Teraz zobaczymy jak będzie z V-Stromem, ale to już niestety nie ta klasa motocykla. Pozdrawiam Tomek P.S. A tu wygrzebane z archiwum moje zdjęcie Dragstara: