Wszystko zależy od stylu jazdy. Adaptacyjny tempomat dość późno dostrzega samochód, ludzki wzrok ma większy zasięg i widząc z 400m dwa wyprzedzające się TIRy możesz już odpuścić gaz i się dotoczyć rozpędem. A adaptacyjny tempomat jedzie z zadaną szybkością dłużej i potem mocniej hamuje. Późniejszy powrót do zadanej prędkości też można przeprowadzić łagodniej samemu.
Podsumowując - dla "normalnie" jeżdżącego kierowcy różnice w spalaniu będą pomijalne, dla eco drivera spalanie będzie niższe bez tempomatu.
Sam jeżdżę dość często z adaptacyjnym tempomatem, ale w bardzo intensywnym ruchu z wielu względów często go wyłączam. Chociaż chyba głównym tego powodem jest za duży odstęp od poprzedzającego pojazdu (mimo ustawienia na minimalny), co powoduje, że samochód przede mną uznaje, że nie chcę go wyprzedzać, a ci z prawego pasa wciskają się przede mnie.