Ja bardzo dobrze wspominam swojego. Najbardziej go lubiłem na czerwonej gumie. Nie wiem na ile jest to dla Ciebie istotne, ale jak kupowałem swojego to jeden model na trzy miał idealnie centrującym bezel.
U mnie za zegarek „elegancki” robi właśnie Cartier. Nie jest to typowy garniturowiec, ale w moim przypadku sprawuje się świetnie. Wielkim plusem zegarka jest też jego uniwersalność. Szybka zmiana paska i zegarek zyskuje inny charakter.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.