Opowiem Wam Panowie opinię sprzedawczyni ze sklepu jak kupowałem w piątek zegarki (Monachium). Po zakupie człowiek (przynajmniej chwilowo) jest inaczej traktowany. Dopytywałem się jak idzie im interes w dobie wirusa. Odpowiedź mnie z początku nieco zdziwiła ale potem się przekonałem w czym rzecz. Przez te kilka miesięcy ludzie siedzieli w domach, nie wydawali pieniądze na knajpki, na inne drobne pierdoły - a to przez kilka miesięcy zbiera się jakaś sumka. Poza tym wartość pieniądza jest coraz słabsza (dodruk itp) więc ludzie wolą kupić zegarki choćby na przeleżenie na jakiś czas. No do dopytuje o Rolexy itp: owszem, ciężko kupić ale ponoć kliencie zerkają już na inne fajne marki. Także rynek chłonie i będzie pochłaniał całą resztę. Interes szedł im dobrze przez te miesiące.
Oczywiście gdzieś jest koniec: bo wystarczy kataklizm, choroby, redukcja populacji o 20-30% i już mamy problem, bo kto to kupi z rynku wtórnego. Ale póki co zamiast trzymać w banku lepiej coś kupić.
A parę tyg. temu w centrum Monachium były kolejki przed luksusowym sklepem z fatałaszkami (nazwy nie pamiętam). Dosłownie z 30 osób na zewnątrz w odstępach 2m.... normlanie jakby papier toaletowy rzucili.