Wczoraj przy okazji weekendowego spacerowania wszedłem do Breitling Boutique gdyż od pewnego czasu męczy mnie Navitimer. Takie stare marzenie z dzieciństwa. Miła obsługa zaproponowała przymiarki innych modeli co uczyniłem z przyjemnością. Zdjęć za dużo nie robiłem. Zmierzony nowy Superocean wydał mi się mały i kilka razy pytałem obsługę czy przypadkiem nie podali mi 42 mm. Okazało się, że to jednak 44mm, potwierdziło to porównanie z moim zegarakiem 44,2 mm. Za takie złudzenia odpowiada moim zdaniem tarcza podzielona na centralną czarną tarcza i biały pierścień i właśnie on powoduje optyczne pomniejszenie tarczy. Sam zegarek leżał miło na ręku. Ale ja byłem zainteresowany Navitimerem 46 mm. Przymiarka, zerkam, coś nie tak... pytam się co jest grane. Nie śledziłem ostatniego roku a to nowy model. Czyli pamiętałem dobrze poprzedni i w nowym widziałem różnice. Nowy jest bardziej płaski, co widać na zdjęciu. Cyferblat nieco bardziej przejrzysty, zewnętrzny ring też spłaszczony - to potęguję wielkość zegarka. W poprzednim modelu ten ring był pod kątem, przez co zegarek był wyższy ale mam wrażenie, że wizualnie wypadał nieco mniejszy (?). Koperta w nowym szczotkowana po bokach, poprzedni model polerka. Może mi się wydaje ale biała farba w nowym modelu ma zimniejszy odcień a w poprzednim była cieplejsza. W nowym modelu koronka bardziej odstaje, design jak w pilotach IWC. No i oczywiście mamy skrzydła w poprzednim było tylko ładne, proste B. Ciekawe jest to, że czasem człowiek podświadomie reaguje negatywnie/pozytywnie mimo, iż od razu ciężko określić co się zmieniło. I tutaj chyba jednak starszy model bardziej mnie przekonywał (to ten z datą na godz. 4:30). Po wczorajszym obejrzeniu nowego modelu zapał do tego modelu uległ redukcji.
Mam ochotę na coś fajnego na pasku, na zimą i chyba przespałem zakup. Może gdzieś znajdę poprzedni model. Zobaczymy jak sytuacja się potoczy.