-
Liczba zawartości
3524 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
12
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Bugs
-
Ja winyli nie miałem więc pewnie już mieć nie będę. DSD/FLAC to jakość i wygoda, stream to wygoda ( super funkcjonalność w Spotify wyświetlania tekstu piosenki ) ale dla optymalnej jakości i zabawy gadżetami pozostaje dla mnie CD, a dla klimatu czasów analoga taki zabytek - kiedyś to się robiło....
-
Masz inne podejście, nie podzielam go ale akceptuję i pozostanę przy swoim. Być może mój słuch jest już tak tępy że nie odróżniłbym nagrania z telefonu i z Passa czy innego hi-endu ale byłbym w stanie się do tego przyznać i w pewnym sensie to byłoby dobrze bo nie czułbym potrzeby kupienia nic droższego. Swoje sprzęty odróżniam ( fakt że trudno samemu zrobić ślepą próbę ), za pewne dopłaciłem uznając że warto, z innych zrezygnowałem bo różnica nie była dla mnie warta wydatku i wolałem to przeznaczyć na płyty. Nie patrzę tylko na cenę - droższy Naim gra lepiej jako wzmacniacz od Audiolaba ale jako CD w niczym nie przeważa na starym Meridianem. Konstrukcyjnie też jest gorzej bo napęd szczelinowy jest niewygodny i mam obawy co do jego trwałości, jak do tej pory działa jednak bez zarzutu a cała reszta jest warta tej niedogodności. A co to tam jest w tym moim Meridianie 506.24 ( i kultowym 508.24 też)? I w Naimie za 20 tysi? Kur....., taśmy!!!
-
Nie, po prostu dla mnie sprzęt audio służy do słuchania muzyki, minimalnie dla wyglądu ( vintage ). Powiedzmy że płacąc miliony chciałbym żeby to też jakoś wyglądało ale to nie priorytet. I dokładnie tak jak gdzieś wcześniej napisałeś - wierzę swoim uszom, nie budowie i wykresom bo to dla moich uszu służy i jak one czegoś nie słyszą to nie ma znaczenia jak cudowna i jak droga konstrukcja to jest. Z drugiej strony, jak ktoś jest w stanie zrobić z bebechów boomboxa i peceta sprzęt który dla mnie urywa d... dźwiękiem to szacun. Też bym zrobił i kosił kasę gdybym umiał. Słuchałem niedawno chińskiego maleństwa klasy D za bodaj 600zł - chińskie, tanie, klasa D, nie ma prawa nawet działać - i jak to grało! Ty nigdy nie znajdziesz dla siebie słuchawek bo zamiast je założyć na głowę i sprawdzić czy Ci dźwięk i wygoda odpowiadają przy ulubionym nagraniu to będziesz analizował jakie wykresy dają i czy materiały są adekwatne do ceny.
-
Mnie te taśmy nie rażą, wręcz przeciwnie - wygląda to dużo schludniej niż 20 osobnych kabelków, łatwiej to utrzymać w kupie, w razie potrzeby po tych 20 czy 30 latach można wymienić w 10 sekund plug&play, jeśli nie przewodzi jakichś wielkich prądów to po co komplikować i robić chlew? Szczerze mówiąc nawet zwiększa moje zaufanie do producenta bo skoro uznał że takie coś jest ok dla działania całości to znaczy że priorytetem jest dla niego to jak ten wzmacniacz pracuje a nie z jak bajeranckich i snobistycznych "audiofilskich" elementów jest zbudowany. Raczej nie dla oszczędności bo ile oni tego tłuką i ile by dołożyli dając coś bardziej widowiskowego? Eh Panowie, jak już do pomiarów nie można się doczepić to kabelki w środku tanie i brzydkie....
-
Dżizas, co oni pier.....ą o tych magnetofonach? "Jednokaseciak z autorewersem, taki japoński, głowica potężna autorewersowa"? To trzygłowicowy deck, nie ma żadnego autorewersu. Ten dolny dwugłowicowy ma.
-
To jest kolejny króliczek którego można gonić w nieskończoność... W paczkomacie czeka na mnie "Jazz at the Pawnshop", płyta uznawana za jedno z najlepiej zrealizowanych nagrań jazzowych, wydanie 30th anniversary na SACD. Nie sądzę żebym potrzebował lepszego, nawet nie wiem czy to odróżnię od zwykłego CD.. Wydano ją jednak chyba we wszelkich możliwych formatach, włącznie z niemal ręcznie robionym kolekcjonerskim FIM K2 HD UDC 24bit 100kHz Gold limitowanym do 1000 egzemplarzy z których jeden widzę teraz na ebay za 1800 dolarów. To też pewnie jeszcze nie koniec. A pomyśleć że oryginalnego nagrania dokonano na trzymanym na kolanach ( wg innych źródeł - stojącym w kuchni klubu ) reporterskim Kudelski Nagra IV ( dokładnie to na dwóch )
-
Bo to są Stihla do lasu tylko ładnie zapakowali, dali audiofilską nazwę że hificośtam i się Burns nabrał 🤣
-
@TomcioMiki, patrz znalazłem, idealnie dla Ciebie - gotowe rozwiązania zestawów vintage w różnych kategoriach cenowych. Polecam ten kanał ale to zestawienie tylko tak bardziej dla ciekawostki
-
Hm, jeżeli gość pisze że "Stosunek sygnału do szumu na poziomie 83 dB może być akceptowalny dla codziennego słuchania w budżetowych konfiguracjach MP3 128kbps albo FM w kuchni, ale stanowi wyraźne ograniczenie dla bardziej wymagających zastosowań" to trudno mi go traktować poważnie. Przypomnę że wczesne a bardzo cenione do dzisiaj europejskie odtwarzacze CD takie jak Philips cd303, Marantz cd-74 miały przetworniki 14-bitowe o właśnie takiej teoretycznej dynamice ( TDA1540 ) . Jak to gra - naprawdę warto posłuchać, bo w końcu do słuchania ten sprzęt kupujemy a nie do mierzenia. Gwarantuję że w salonie, z CD też gra dobrze. A przy okazji wróćmy na chwilę do SACD - teoretycznie ten format ma takie parametry że powinien z miejsca pozamiatać CD i wszystko inne, i są na to mierzalne argumenty. Pozamiatał? Nie. Brzmi wyraźnie lepiej? Czasami tak, czasami nie. Polecam poniższy filmik z wyjaśnieniem technologii, a zwłaszcza fragment od 18 minuty Z tego co wiem to nic, teraz już tylko smartfony i osprzęt, z audio mają fajną ofertę małych słuchawek ale to raczej jako dodatki do telefonu a nie produkty audiofilskie. Poważne słuchawki zaczęli grubo na planarnych PM-1/HA-1za 12tys komplet ( w 2014 ) i następnych PM-2 i 3 ale niestety na tym się chyba skończyło. Dzisiaj bywają na ebay za dużą kasę. Odtwarzacze wieloformatowe są dostępne pod marką Reavon, to jest jakby następca Oppo w tych produktach, może przejęli dział audio czy coś. Jest dystrybucja PL.
-
Miałem ( w sumie to jeszcze mam, jest na sprzedaż ) BDP-103D, wymieniłem na 105D ze względu na lepszą część audio. Chciałem 205 ale są jeszcze rzadsze i w zupełnie chorych cenach, oczywiście wszystko z drugiej ręki. 105D i 103D załatwia praktycznie wszystko co można odtworzyć z jakiegokolwiek źródła - płyty, USB, TV czy sieci, do tego w jakości która naprawdę jest na poziomie niezłych typowych stereo, żeby mieć lepiej to już trzeba dużo dołożyć. Nie wypowiem się co do obrazu bo w sumie to nic takiego jeszcze w nim nie odtworzyłem ale też był entuzjastycznie chwalony, zwłaszcza w wersjach D z Darbee. U mnie gra głównie SACD i DSD. Jak ktoś się nie zetknął to polecam dwie obszerne recki modelu BDP-105D z opisem budowy gdzie widać że biedy nie ma i nie jest to na zasilaczu z kompa i kości z radia samochodowego, może ktoś szuka uniwersalnego źródła dobrej jakości to warto się rozejrzeć. Wersje z "3" - 103 i 203 - są skromniejsze, w mniejszej obudowie, bez wyjść zbalansowanych i tak zaawansowanej części audio ale to nadal całkiem niezłe kombajny: http://hd-opinie.pl/25207,audio,zrodlo-oppo-bdp-105d-nasza-recenzja.html https://hifiphilosophy.com/recenzja-oppo-bdp-105d/?caly-artykul=1
-
Trochę ludzi kupuje, zwykle płyty hybrydowe ale nie brakuje też w sprzedaży single layer. Żaden streaming nawet się nie zbliża jakością do SACD. Na dzisiaj to chyba najlepszy z powszechnie dostępnych formatów, oczywiście pod warunkiem dobrego masteringu bo zły SACD jest gorszy niż dobry CD. Inne wynalazki poprawiające jakość - K2/XRCD, SHM-CD, Blu-Spec CD - "chodzą" na standardowych odtwarzaczach, tylko HDCD wymaga dodatkowych filtrów. Jak ktoś ma jakąś ulubioną płytę to ciekawie jest posłuchać jej w takich różnych wersjach, np. różnych wydań "Brothers in Arms" Dire Straits, "Dark Side" Floydów czy "Kind of Blue" Davisa bo te mają wiele wydań w różnych formatach. Można jakby trochę odkryć na nowo ulubiony album. Polskie Nagrania wydały niedawno całkiem sporo płyt SACD krajowych wykonawców ( SBB, Niemen, Kombi, Budka Suflera ), są niewiele droższe od standardowych. Agencja MTJ wydała np. Lady Pank, Perfect, Siekierę. https://polskienagrania.com.pl/sacd Jak ktoś lubi jazz to kapitalny wybór ma wytwórnia Venus Jazz ( te są faktycznie dość drogie w PL ), ciekawi chociaż nie szeroko znani wykonawcy i bardzo wysoka jakość nagrań, głównie - jeśli nie wyłącznie - akustycznych, płyty w każdym formacie ( CD/Hybrid/SACD single layer ) ten wpis z hifi.pl jest dość archaiczny...
-
SACD to inna bajka. Ten Sony bardzo wszechstronny i niedrogi. Nie tylko jakieś Manty Ja ze względu na SACD i dobre audio kupiłem Oppo ( obecnie Reavon ), firma wyszła z tego segmentu ale zdążyła zrobić parę konkretnych produktów ( zwłaszcza te z "5" na końcu )
-
Wydaje mi się że większość odtwarzaczy BluRay jest wstecznie kompatybilna z CD i DVD https://www.samsung.com/za/support/tv-audio-video/which-disc-types-can-i-use-with-my-blu-ray-player/
-
Podłącz to co masz, ew nie będzie źle jak poszukasz czegoś od tego samego producenta żeby spójnie wyglądało i grało. Jak używkę to coś w możliwie dobrym stanie. Zastanów się tylko wcześniej czy potrzebujesz tylko CD, czy CD + SACD ( wtedy nie każdy producent ma ofertę ), a może odtwarzacz wieloformatowy do muzyki i filmów CD/DVD/BluRay jeśli masz takie zbiory i chcesz z nich korzystać.
-
W pełni popieram, wygląda że nie bardzo masz - Tomcio oczywiście - rozeznanie w sprzętach z poprzednich epok więc będziesz zadawał kolejne przypadkowe pytania kierowane ceną na które otrzymasz przypadkowe i/lub sprzeczne odpowiedzi. To wygląda bardzo fajnie. @TomcioMiki Jeżeli nie jesteś audiofilem poszukującym słyszalnego lub mierzalnego absolutu to jestem przekonany że dużo więcej radości da Ci olbrzymia funkcjonalność takiego kombajnu, jak jeszcze dodać do tego gramofon USB bo chyba masz kolekcję winyli ( niezły Denon to koszt ok. 2kzł, tańsze używki np Lenco czy Dual kupisz za kilka stówek ) to będzie ekstra granie z super możliwościami na każdą okazję. Jak to Ci przestanie wystarczać odsłuchowo to wtedy można się zacząć zastanawiać pod jakim względem i co z tym zrobić. Podejrzewam że i tak będzie lepsze niż to co masz. Z vintage rozważałbym tylko kolumny bo tam możliwość wtopy jest najmniejsza ( jak głośniki nie mają widocznych uszkodzeń albo zawieszenie membran się nie rozsypuje to reszta będzie raczej ok, najwyżej estetyka ), sprzęty typu amp czy cd nie dość że będą pozbawione dostępu do nowszych technologii typu streaming czy bluetooth to jeszcze mogą okazać się miną techniczną, nienaprawialną albo wymagającą specjalistycznego serwisu. Są np. takie przepiękne odtwarzacze CD Sony z serii ES z połowy lat 90', zbudowane jak czołg, z eleganckimi drewnianymi boczkami. Gra i wygląda to fantastycznie ale tylko do czasu aż padnie laser, wtedy masz już tylko ładny mebel bo laser od lat jest nie do kupienia.
-
Dzień loda to środa A tak serio - dla mnie są tu dwie filozofie: czy sprzęt odtwarza możliwie wiernie to co było słuchać w studio, i to do pewnego stopnia jest mierzalne ale też tylko w oderwaniu od wpływu np. pomieszczenia, ustawień, konstrukcji własnych uszu i sposobu przetworzenia tego wszystkiego przez mózg. Możemy najwyżej sprawdzić co ma najmniejszy wpływ destrukcyjny i to tylko w wybranych aspektach. Nie ma jakiegoś mierzalnego czegoś co jest wprost skorelowane z odbiorem dźwięku przez słuchacza. Do tego kto tak naprawdę wie jak brzmi muzyka na żywo? Kto słuchał swojego ulubionego zespołu w studio, bez dodatkowego sprzętu nagłaśniającego? Byłem kilka razy na koncercie Iron Maiden, muzyka na żywo - ledwo dało sie rozpoznać jaki kawałek grają. Druga - czy dany odsłuch sprawia nam subiektywną przyjemność/satysfakcję czy nie. Był kiedyś taki gadżet wypuszczony przez uznaną skądinąd firmę Musical Fidelity - X-10D, bufor lampowy do CD. W pomiarach wychodziło że powinien pogarszać dźwięk, ale dla wielu osób poprawiał, i to tym bardziej w im gorszy zestaw był wpięty. Ja rozumiem że nawijanie makaronu na nomen-omen uszy i trzepanie w ten sposób kasy budzi niesmak, i ja też patrzę z politowaniem na różne audiofilskie podstawki, figurki, kable wartości domu i tym podobne dziwactwa. Jak ktoś słyszy na tym różnice których nie daje się wychwycić żadnymi instrumentami to albo jest to efekt placebo albo są one w obszarze którego nie potrafimy zdefiniować żadnymi parametrami możliwymi do obiektywnego zbadania, np. jak zmierzyć wrażenie głębi, namacalności głosów i instrumentów? W obie opcje jestem skłonny uwierzyć, podobnie jak w to że te same uszy słyszące te same dźwięki mogą dawać różne odczucia różnym słuchaczom, jedni będą słyszeć wielką różnicę, inni żadną. Mam szafkę audio i nie słyszę różnicy czy sprzęt stoi na niej czy gdzieś indziej. Jestem przekonany że słyszę różnicę między interkonektami Siltecha, MIT, Cable Talk czy Monster Cable ale są to zmiany tak subtelne że na granicy percepcji i nie są dla mnie warte dodatkowych wydatków. Jeśli jakiś nowy sprzęt gra tak że dla mnie nie słychać różnicy to albo jej nie ma albo mój słuch jest zbyt marny żeby ją wyłapać - w obu przypadkach zmiana nie ma sensu. Mam słuchawki Sennheiser HD650, AirPodsy Max, Koss Porta pro i dokanałowe Shure, też jakieś nienajgorsze. Najfajniej słucha mi się... Air Podsów, w bezpośredniej konfrontacji z HD650 są tylko trochę ciężkawe na głowie i etui jest beznadziejne ale dźwięk się broni chociaż jest wyraźnie inny. Nie mam pojęcia jak wypadają w pomiarach, dostałem, założyłem i uznałem że mi odpowiadają.
-
@Burns, sprzęt audio służy do słuchania a nie oglądania albo mierzenia, nie rozumiem Twojej krucjaty, jak ktoś słyszy - zawsze zupełnie subiektywnie - że sprzęt A gra dla niego lepiej niż sprzęt B to nie ma znaczenia kto i co w nim zmierzy. Jeśli jest skłonny za te wrażenia zapłacić to jego sprawa. Jak jest skłonny dopłacić za marketing i opowieści o wydumanych technologiach to też jego sprawa, w kręgu miłośników luksusowych zegarków nie powinno to nikogo dziwić bo audiovoodoo w porównaniu do rolexvoodoo to jest małe miki. Zupełnie zapominasz że indywidualne wrażenia odsłuchowe - w przeciwieństwie do pomiaru czasu - nie podlegają obiektywnym pomiarom które można opisać konkretnymi parametrami sprzętu ( nie mylić z zakresem słyszenia ). Gdyby tak było to wystarczyłoby pomierzyć, uszeregować i byłoby wiadomo że ten z początku listy gra najlepiej a ten z końca najgorzej. Jak chciałbyś przenieść jakikolwiek miernikowy pomiar na osobniczy odbiór dźwięku? Przecież każdy ma inne preferencje. Bardzo fajnie opisał to gość w filmiku o słuchawkach - każdy ma inaczej, nawet ten sam sprzęt, czyli dokładnie te same mierzone parametry dla jednego brzmi super a dla innego wujowo. Tak jak dla jednego Rolex jest jedyny i najwygodniejszy a dla innego zwykły przeciętny i wygodniej mu się nosi co innego. Moje audio dla mnie dla gra super, dla mojej kobiety nieznośnie - ten sam sprzęt, w tych samych warunkach. Możesz go sobie pomierzyć i co z tego wyniknie - że mnie powinno się przestać podobać albo jej zacząć? I co, tak się stanie bo obejrzymy wykresy?
-
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
Bugs odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Wygląda że ani klienci ani producent nie docenili tych ekspertyz bo YM II cieszył się takim wzięciem że go wycofano. Może przekaz nie był wystarczająco jasny i zrozumiały, albo ekspert jednak słaby. Okiem amatora z wieloletnim doświadczeniem prorokuję że podobny los spotka Milgaussa a być może i Air Kinga chociaż ten jeszcze rozpaczliwie walczy. -
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
Bugs odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
taa, zwłaszcza Yacht-Master II 😂 -
Poszukałem - faktycznie coś się wydaje ale bardzo skromny wybór i tak jak piszesz - nie jest tanio, taśma średnio ok. 500 dolarów.
-
Spotkałem się z opinią że szpula jest jeszcze bardziej audiofilska niż winyl. Mocno się ma też grono miłośników kasety. Zastanawia mnie tylko jedno - przecież te nagrania trzeba skądś brać, kasety firmowo nagrane z dawnych lat brzmią dramatycznie, dzisiaj ani na szpulach ani na kasetach nic chyba się nie wydaje więc co - nagrywamy tam dźwięk z CD albo streamingu żeby potem odsłuchiwać z taśmy?
-
I tak jest zawsze po takim zapytaniu - chciałeś soundbar żeby mieć po prostu trochę lepszy dźwięk niż w TV nie płacąc i nie gracąc, skończy się na specjalistach od nagłośnienia, systemie wartości samochodu i przebudowie pokoju pod odsłuch ( bo przecież" pomieszczenie też gra" ) 😂 W Seiko też można pływać i nurkować.
-
Absolutnie nie przekreślam, uwielbiam vintage audio tylko jak z każdym oldtimerem - potrafi potrzebować trochę atencji. Cały czas myślę o receiverze Sansui z lat 70' ale obawiam się właśnie czy znajdę kogoś kto mi go dobrze zrobi i czy nie będzie to w sumie zbyt duży koszt. Te fajnie zreanimowane "perełki" to niestety nie są takie za parę stówek tylko za wielokrotność, aż do absurdów z retrospekcji.
-
Kogoś nieźle pogięło z cenami... Poszukaj miejsca które zgrywa LP do plików audio ( chyba że sam masz gramofon z USB albo inny sprzęt który to umożliwia ), jak będziesz miał vinyl rip to go możesz wypalić na CD albo odtwarzać z pendrive przez USB lub z telefonu via AUX albo BT w zależności od tego co masz w aucie.
