Obcy - Romulus.
Jako zagorzały fan nie mogłem nie zobaczyć. Nie spodziewałem się rewelacji i słusznie - to w zasadzie remake jedynki. Szkoda że nie wysilono się na bardziej oryginalny scenariusz bo nawiązania do pierwszej części byłyby wtedy ciekawymi smaczkami, a tak Romulus jest czymś podobnym jak Przebudzenie Mocy dla Nowej Nadziei - powieleniem fabuły w nowych warunkach, z wręcz skopiowanymi scenami i motywami. Nic nowego w zasadzie nie wnosi, nie wyjaśnia, nie dodaje, ot po prostu to samo trochę inaczej.
Mimo wszystko jako space slasher całkiem daje się obejrzeć, w zalewie disneyowskiej chały jest to zdecydowanie dobra pozycja, może nawet fajniejsza dla tych którzy w świecie Obcego "nie siedzą" i chętnie obejrzą po prostu przyzwoite SF bez głupawych dowcipów ( chociaż.... , ale ten o studni świetny, oczywiście w oryginale ) , " właściwego zróżnicowania " i jankeskiego nadęcia.
Warto też zobaczyć żeby docenić jak genialny film nakręcił 45 lat temu Ridley Scott, począwszy od ikonicznej sekwencji otwierającej, bez wielowątkowej fabuły ze skomplikowanymi moralnie postaciami, z minimalnym udziałem sztucznych obrazów a napięcie opierając głównie na pracy kamery, dźwięku i tym czego nie widać.