-
Liczba zawartości
3499 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
12
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Bugs
-
Dzień loda to środa A tak serio - dla mnie są tu dwie filozofie: czy sprzęt odtwarza możliwie wiernie to co było słuchać w studio, i to do pewnego stopnia jest mierzalne ale też tylko w oderwaniu od wpływu np. pomieszczenia, ustawień, konstrukcji własnych uszu i sposobu przetworzenia tego wszystkiego przez mózg. Możemy najwyżej sprawdzić co ma najmniejszy wpływ destrukcyjny i to tylko w wybranych aspektach. Nie ma jakiegoś mierzalnego czegoś co jest wprost skorelowane z odbiorem dźwięku przez słuchacza. Do tego kto tak naprawdę wie jak brzmi muzyka na żywo? Kto słuchał swojego ulubionego zespołu w studio, bez dodatkowego sprzętu nagłaśniającego? Byłem kilka razy na koncercie Iron Maiden, muzyka na żywo - ledwo dało sie rozpoznać jaki kawałek grają. Druga - czy dany odsłuch sprawia nam subiektywną przyjemność/satysfakcję czy nie. Był kiedyś taki gadżet wypuszczony przez uznaną skądinąd firmę Musical Fidelity - X-10D, bufor lampowy do CD. W pomiarach wychodziło że powinien pogarszać dźwięk, ale dla wielu osób poprawiał, i to tym bardziej w im gorszy zestaw był wpięty. Ja rozumiem że nawijanie makaronu na nomen-omen uszy i trzepanie w ten sposób kasy budzi niesmak, i ja też patrzę z politowaniem na różne audiofilskie podstawki, figurki, kable wartości domu i tym podobne dziwactwa. Jak ktoś słyszy na tym różnice których nie daje się wychwycić żadnymi instrumentami to albo jest to efekt placebo albo są one w obszarze którego nie potrafimy zdefiniować żadnymi parametrami możliwymi do obiektywnego zbadania, np. jak zmierzyć wrażenie głębi, namacalności głosów i instrumentów? W obie opcje jestem skłonny uwierzyć, podobnie jak w to że te same uszy słyszące te same dźwięki mogą dawać różne odczucia różnym słuchaczom, jedni będą słyszeć wielką różnicę, inni żadną. Mam szafkę audio i nie słyszę różnicy czy sprzęt stoi na niej czy gdzieś indziej. Jestem przekonany że słyszę różnicę między interkonektami Siltecha, MIT, Cable Talk czy Monster Cable ale są to zmiany tak subtelne że na granicy percepcji i nie są dla mnie warte dodatkowych wydatków. Jeśli jakiś nowy sprzęt gra tak że dla mnie nie słychać różnicy to albo jej nie ma albo mój słuch jest zbyt marny żeby ją wyłapać - w obu przypadkach zmiana nie ma sensu. Mam słuchawki Sennheiser HD650, AirPodsy Max, Koss Porta pro i dokanałowe Shure, też jakieś nienajgorsze. Najfajniej słucha mi się... Air Podsów, w bezpośredniej konfrontacji z HD650 są tylko trochę ciężkawe na głowie i etui jest beznadziejne ale dźwięk się broni chociaż jest wyraźnie inny. Nie mam pojęcia jak wypadają w pomiarach, dostałem, założyłem i uznałem że mi odpowiadają.
-
@Burns, sprzęt audio służy do słuchania a nie oglądania albo mierzenia, nie rozumiem Twojej krucjaty, jak ktoś słyszy - zawsze zupełnie subiektywnie - że sprzęt A gra dla niego lepiej niż sprzęt B to nie ma znaczenia kto i co w nim zmierzy. Jeśli jest skłonny za te wrażenia zapłacić to jego sprawa. Jak jest skłonny dopłacić za marketing i opowieści o wydumanych technologiach to też jego sprawa, w kręgu miłośników luksusowych zegarków nie powinno to nikogo dziwić bo audiovoodoo w porównaniu do rolexvoodoo to jest małe miki. Zupełnie zapominasz że indywidualne wrażenia odsłuchowe - w przeciwieństwie do pomiaru czasu - nie podlegają obiektywnym pomiarom które można opisać konkretnymi parametrami sprzętu ( nie mylić z zakresem słyszenia ). Gdyby tak było to wystarczyłoby pomierzyć, uszeregować i byłoby wiadomo że ten z początku listy gra najlepiej a ten z końca najgorzej. Jak chciałbyś przenieść jakikolwiek miernikowy pomiar na osobniczy odbiór dźwięku? Przecież każdy ma inne preferencje. Bardzo fajnie opisał to gość w filmiku o słuchawkach - każdy ma inaczej, nawet ten sam sprzęt, czyli dokładnie te same mierzone parametry dla jednego brzmi super a dla innego wujowo. Tak jak dla jednego Rolex jest jedyny i najwygodniejszy a dla innego zwykły przeciętny i wygodniej mu się nosi co innego. Moje audio dla mnie dla gra super, dla mojej kobiety nieznośnie - ten sam sprzęt, w tych samych warunkach. Możesz go sobie pomierzyć i co z tego wyniknie - że mnie powinno się przestać podobać albo jej zacząć? I co, tak się stanie bo obejrzymy wykresy?
-
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
Bugs odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Wygląda że ani klienci ani producent nie docenili tych ekspertyz bo YM II cieszył się takim wzięciem że go wycofano. Może przekaz nie był wystarczająco jasny i zrozumiały, albo ekspert jednak słaby. Okiem amatora z wieloletnim doświadczeniem prorokuję że podobny los spotka Milgaussa a być może i Air Kinga chociaż ten jeszcze rozpaczliwie walczy. -
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
Bugs odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
taa, zwłaszcza Yacht-Master II 😂 -
Poszukałem - faktycznie coś się wydaje ale bardzo skromny wybór i tak jak piszesz - nie jest tanio, taśma średnio ok. 500 dolarów.
-
Spotkałem się z opinią że szpula jest jeszcze bardziej audiofilska niż winyl. Mocno się ma też grono miłośników kasety. Zastanawia mnie tylko jedno - przecież te nagrania trzeba skądś brać, kasety firmowo nagrane z dawnych lat brzmią dramatycznie, dzisiaj ani na szpulach ani na kasetach nic chyba się nie wydaje więc co - nagrywamy tam dźwięk z CD albo streamingu żeby potem odsłuchiwać z taśmy?
-
I tak jest zawsze po takim zapytaniu - chciałeś soundbar żeby mieć po prostu trochę lepszy dźwięk niż w TV nie płacąc i nie gracąc, skończy się na specjalistach od nagłośnienia, systemie wartości samochodu i przebudowie pokoju pod odsłuch ( bo przecież" pomieszczenie też gra" ) 😂 W Seiko też można pływać i nurkować.
-
Absolutnie nie przekreślam, uwielbiam vintage audio tylko jak z każdym oldtimerem - potrafi potrzebować trochę atencji. Cały czas myślę o receiverze Sansui z lat 70' ale obawiam się właśnie czy znajdę kogoś kto mi go dobrze zrobi i czy nie będzie to w sumie zbyt duży koszt. Te fajnie zreanimowane "perełki" to niestety nie są takie za parę stówek tylko za wielokrotność, aż do absurdów z retrospekcji.
-
Kogoś nieźle pogięło z cenami... Poszukaj miejsca które zgrywa LP do plików audio ( chyba że sam masz gramofon z USB albo inny sprzęt który to umożliwia ), jak będziesz miał vinyl rip to go możesz wypalić na CD albo odtwarzać z pendrive przez USB lub z telefonu via AUX albo BT w zależności od tego co masz w aucie.
-
Nie szedłbym aż w takie vintage bo to loteria co trafisz - bardzo prawdopodobne że będzie do serwisu ( co najmniej wymiany kondensatorów i reanimacji potencjometrów ), stracisz czas i kasę. jak już to szukałbym czegoś z przełomu wieku z ugruntowaną opinią - NAD3020 lub C370 ( brzydki jak NAD ale gra dobrze ), Audiolab 8000A lub S, w niewiele większym budżecie trafisz świetny Harman Kardon HK980. A jeżeli już masz to Onkyo to odpuść bo kupując sprzęt z takiej półki nie usłyszysz wielkiej różnicy, ja bym wziął te B&W bo to są dobre, przyjemnie grające głośniki, nie super detaliczne czy mega neutralne ale właśnie przyjemne i bardzo uniwersalne, pospinał ten system z dawcą streamingu - takim czy innym - i jeśli wtedy nie będzie Ci odpowiadać granie to pomyślał nad wymianami w przyszłości. Przyjrzyj się topowym Hisense - seria AX, są dostępne w MediaExpert. Oni mocno wchodzą na rynek od kilku lat ( widać było na największych imprezach sportowych ) i mają fajne produkty w fajnych cenach. Zrób eksperyment - sprawdź oba rodzaje połączenia i zobacz czy usłyszysz różnicę. Wątpię, Yamaha ma raczej lepszy BT niż ten Ugreen. U mnie istotny był nie tyle przesył - bo telefon z FiiO łączył się po BT, FiiO z ampem po kablu bo inaczej się nie dało - tylko znacznie lepszy DAC w tym malutkim wzmacniaczu słuchawkowym. Mimo BT po drodze grało to wyraźnie lepiej niż telefon bezpośrednio kablem do głównego ampa.
-
Nie negując klasy ATC zauważ że SCM7 to cenowo więcej niż to Onkyo, B&W i Tannoye razem. Zaraz ktoś poleci Harbethy P3ESR albo Falcony bo to też fajne maluchy....
-
nie miałem okazji słuchać
-
B&W DM601 S2 jak tutaj czy podobne B&W to zawsze bezpieczny wybór, nie zmęczą dźwiękiem, konstrukcja taka że mogą stać blisko ściany. Jak masz większy pokój to poszukaj większych DM602, są niewiele droższe. Tak jak koledzy podali - streamer, z nowych tańszych np Wiim lub BlueSound ( szukaj promocji, może być starszy model ) albo jakaś fajna używka bo nie ma sensu wydawać kasy dla takiego zestawu zwłaszcza jeśli nie planujesz korzystać z innych serwisów. Możesz też wykorzystać nieużywany telefon/tablet/laptop. Ja miałem jakiś czas drugi telefon z Tidalem/Spotify po WiFi podłączony przez wzmacniasz słuchawkowy FiiO a ten kablem do wzmacniacza, naprawdę fajny dźwięk za budżetowe pieniądze. Sam telefon też ujdzie. Patrz bardziej na funkcjonalność bo to nie sprzęt na którym usłyszysz istotne różnice. Generalnie po odsłuchaniu paru zabawek coraz bardziej spoglądam na chińską produkcję, za niedużą kasę można znaleźć zdumiewająco dobre sprzęty. Podobnego Ugreena mam i kłopoty są takie jak wspomniano - dzwoni i esemesuje na tle odtwarzania, jak odejdziesz gdzieś dalej to traci sygnał i nie łapie potem automatycznie.
-
Czy wystarczy po prostu wszystko pomierzyć i uszeregować w kolejności wyników? Tu odmienna opinia: "Ile to trzeba zadać sobie trudu aby skonstruować dobry tranzystorowy wzmacniacz audio! Dróg do budowy idealnego wzmacniacza jest wiele, ale czy są to faktycznie wytarte ścieżki rozwiązań? Wiadomo co z grubsza trzeba zrobić aby uzyskać satysfakcjonujące efekty ale tylko w teorii. Niestety sprawa nie jest łatwa i oczywista. Początkujący często zwracają uwagę na niskie zniekształcenia THD, niski poziom szumów, pasmo przenoszenia, moc, separacja międzykanałowa i inne podstawowe parametry. Często osiągniecie wysokiego jednego z parametrów psuje inne. Dla przykładu niskie zniekształcenia nieliniowe THD nie pokrywają się niskimi zniekształceniami intermodulacyjnymi typu transjentowego. Firmy walczą nie tylko o klienta, ale o idealne mierzalne parametry. Mieliśmy rewelacyjne wzmacniacze na tranzystorach V-Fet, wzmacniacze na lateralnych mosfetach, wszelakie hybrydowe rozwiązania. Na przestrzeni ostatnich lat najbliżej ideału zbliżały się różne firmy między innymi: Sansui, Krell, Electrocompaniet, Gryphon i inne Część firm powiela typowe rozwiązania, cześć tak kombinuje naśladując często w aplikacji układy scalone ale wykonane na elementach dyskretnych. Na schematach widzimy potwornie rozbudowane układy z wieloma wzmacniaczami różnicowymi, źródłami prądowymi oraz lustrami prądowymi. Jakby nie patrzeć architektura wyjęta rodem z układów scalonych, których tak unikamy i nie chcemy stosować w wzmacniaczach audio. Często na serwisie spotykam się z sytuacją gdy bardzo skomplikowany wzmacniacz na pomiarach wypada fantastycznie, a dźwiękowo przegrywa ze starym prostym rupieciem Vintage. Dlaczego o tym pisze? Sam lubię projektować układy elektroniczne i lubię poszukiwać idealnych rozwiązań w świecie audio. I szlag mnie trafia gdy testuje prymitywny wzmacniacz lampowy, na prymitywnych lampach z początku rozwoju świata audio i widzę w pomiarach te nędzne parametry. Na jednym z stanowisk warsztatowych moje środowisko pomiarowe jest tak skonstruowane, że można odsłuchiwać wzmacniacze i jednocześnie dokonywać pomiarów przełączając wszystko szybko i bez uciążliwego podłączania kabli i tracenia czasu. Ostatnio na serwisie przegląd przechodził wzmacniacz Audio Note Vindicator Silver Signature. Prymityw jakich mało. Szlag mnie trafia jak coś takiego doświadczam jak w przypadku tego wzmacniacza. Po co tyle lat pracy nad wzmacniaczami tranzystorowymi, tyle czasu i pieniędzy! Człowiek podłącza coś tak prymitywnego do systemu i świat idealnych wzmacniaczy tranzystorowych wali się na głowę. Parę transformatorów, rezystorów, kondensatorów i kabli. Nic więcej a jak to gra ! Oczywiście parametry do bani, ale co z tego jeśli to gra doskonale. Zapraszam do fotorelacji z wycieczki po takim prymitywnym lampowym wzmacniaczu. A przy okazji życzę każdemu aby miał możliwość u siebie posłuchania takiego wzmacniacza. Nawet jeśli mała moc jest niewystarczająca to jako drugi wzmacniacz do kolekcji powinien zostać. Dla tego u mnie w kolekcji mam 2/3 wzmacniaczy lampowych, ale dalej poszukuje do kolekcji tego jedynego idealnego wzmacniacza tranzystorowego. Z okazji zbliżających się Świat oraz Nowego roku życzę zadowolenia z swoich systemów i coraz mniej rozterek związanych z chorobami audiofilskimi. A tym którzy ciągle szukają idealnych rozwiązań życzę uporu, pieniędzy oraz zdrowia psychicznego. Spotykamy się po nowym roku." Audio Serwis Andrzej Ciemniak, post z FB https://www.facebook.com/audioserwis
-
Zaleją głównie dlatego że marki premium to coraz mniej premium jakość za to coraz bardziej overpremium cena. Tak jak pisałeś, były heheszki z Koreańców, były z Dacii, a co teraz? Wniosków nie wyciągnięto, tylko "optymalizacja kosztów i maksymalizacja zysku". A ja swoje pieniądze też cenię. Z BMW 5r to najchętniej bym kupił E60 gdyby dało się znaleźć nowe albo idealne.
-
A ja proponuję przed objeżdżaniem szefaszefów ( zakładając że ktoś w ogóle z nim połączy ) przeczytać warunki wymienionych usług i swojego Assistance a potem może rozejrzeć się za autem zastępczym na własną rękę. Zadra mylisz chyba zapewnienie auta zastępczego dla naprawy z OC/AC a w przypadku awarii jak tutaj - tu nie ma żadnego obowiązku, chyba że ma jakiś wyjątkowo wypasiony assistance. Ta gwarancja Mobilności mówi o "udostępnieniu samochodu zastępczego na czas naprawy jednak nie dłużej niż 3 dni",
-
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
Bugs odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Faktycznie ma taką malutką, nawet nie zauważyłem. No to też nie po mojemu, lubię konkretną centralną, nie small seconds. -
Noble praktycznie nie dawało rabatu co w GS jest jednak niemal standardem, wygląda że Kruk też będzie daleki od ideału skoro klienta GS traktuje jak natręta od Rolexa. Z JP niemal zawsze wyjdzie taniej i wybór jest nieporównywalny do tego co znajdziesz w EU, dość bogatym rynkiem jest też USA ale sytuacja z opłatami podobna. Cło jest groszowe, cenę robi VAT. Gdybyś sprowadzał to korzystaj z przesyłek dużych firm kurierskich bo one same załatwiają formalności celne, przy takich cenach i przesyłce pocztą będziesz musiał ogarnąć agencję celną. Akurat SBGH273 masz dostępne 2 sztuki w PL.
-
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
Bugs odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Miałem na ręku krótko, jest wygodny i bardzo dobrze wykonany ale jako bardzo drogi a słabo czytelny chronograf bez daty, stop sekundy i z oszczędną lumą po prostu nie spełnia moich potrzeb. Nie powiem że nie lubię, jako zegarek jest mi obojętna i zwyczajnie poza kręgiem zainteresowania - podobnie jak Omega Moonwatch czy Zenith El primero, co najwyżej źle się kojarzy bo to ulubiony model wszelkiej maści pozerów i atencjuszy. -
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
Bugs odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Też to odkryłem. W dodatku w zastosowaniach sportowych Garmin jest po prostu pod każdym względem lepszy od Rolexa. @kokeszka, ciesz się że nie płynąłeś grzbietowym i nie walnąłeś drugą stroną -
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
Bugs odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Zmywakiem wyjdzie taniej - nie zniknie ale będzie mniej widoczne i mniej wkurzające. Można zdejmować divera idąc na basen, zwłaszcza takiego za kilkadziesiąt tysi. Nikt nie sprawdza, byle się nie przyznawać na forum bo będą krzyczeć że to przecież toolwatch i kocha być poniewierany ( jakiś maso czy co? ). Na basenach są wielkie zegary żeby biedaki bez zegarków mogły sprawdzać godzinę. -
Zawsze mnie dziwiło jak to możliwe że zespół który nagrał "Cień Wielkiej Góry" nagrał też "Takie Tango" i podobne koszmarki z rymami częstochowskimi. No i kilka dni temu bodaj na kanale TVP Dokument ( polecam swoją drogą ) obejrzałem wywiad-rzekę z Krzysztofem Cugowskim nagrany w jego domu pod Lublinem w którym wspominał że po tych pierwszych płytach usłyszał od jakiegoś redaktora z radia że żeby ludziom się podobało to powinni nagrywać takie "klocki", ładne, równe, kolorowe. I "Takie Tango" to jest właśnie taki klocek bo panowie w pewnym momencie zrozumieli że z czegoś żyć trzeba i Pan Krzysztof dzięki tym klockom ma ten dom i zabezpieczoną przyszłość. Life is brutal.
-
Sandiski i nie tylko są często podrabiane i pojemność jest nieprawdziwa - czytałem jakiś czas temu test pendrive bodaj 1 czy 2TB który w wielu miejscach meldował się z tą deklarowaną pojemnością i tylko gdzieś - nie pamiętam gdzie - pokazywał dużo mniej. Wiarygodnym testem była właśnie próba nagrania danych, weszło niecałe 128GB.
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
Bugs odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Może miałeś jakieś bardzo stare/zleżałe Bondy Ja mam i Peter Blake i pierwszą SMPc z fabrycznymi wskazówkami ( ma już 8 lat ), sword oczywiście wygrywa ale na szkieletach bez problemu odczytuję godzinę przez całą noc, bez dodatkowego naświetlania przed snem. Jest tam idealny kompromis między czytelnością a nadmiernym świeceniem w ciemności. Oczywiście nigdy nie sprawdzałem jak widać w ciemności pod wodą, i raczej tego nie zrobię. Opisz szczegółowo jak funkcjonuje zegarek żeby ktoś z kolei nie pomyślał że ma nienaprawialny albo kosztowny defekt którego sam nie chciałeś usunąć bo za drogo, coś jak "klima tylko do nabicia" ( w domyśle nieszczelna bo po dużym uszkodzeniu i nie opłaca się naprawiać ). I uważaj na cwaniaków którzy będą chcieli urwać za dużo z ceny - koszt serwisu mechanicznego chronografu w SGP to 4200zł ale w niezależnym serwisie bez wymian zrobisz dużo taniej, będą pisać tacy próbując kupić za połowę a potem przesmarować panem Zdzichem i wystawić za 2x tyle. -
1. Tak 2. Tak
