Zrobiono inscenizację z udziałem chyba drag queen czy transwestytów - sam nie wiem - która ewidentnie nawiązywała do Ostatniej Wieczerzy Leonarda.
Powiem tak - nie jestem i nie byłem wierzący, określiłbym się jako ateista a nawet antykościelny ale nie antyreligijny. Uważam że takie sprawy jak religia, wiara, orientacja seksualna itp to sfera prywatna, intymna, która nikogo nie powinna interesować, ani moja kogoś ani czyjaś mnie dopóki nie ma to negatywnego działania na osoby trzecie.
Mimo że sam niewierzący to szanuję że dla kogoś wiara i jej symbolika może być ważna i stanowić istotny element życia. Uważam że nie można nikogo i niczego obrażać czy poniżać z tego powodu.
Ta inscenizacja nawet mnie - ateusza - zniesmaczyła i zażenowała. Choćby od strony historycznej Ostatnia Wieczerza to dzieło fundamentalne w kulturze, nie tylko chrześcijańskiej ale światowej, i robienie z niego beki na największym wydarzeniu sportowym na świecie firmowanym przez kraj i rząd Francji jest dla mnie niepojęte. Każdy musiał zdawać sobie sprawę że to nie posłuży niczemu dobremu i w najlepszym razie wywoła burzę medialną.
A teraz mogę na urlop - pewne rzeczy są ważniejsze do powiedzenia niż statystyka medalowa.
Tylko nie do Pcimia bo tam mógłbym spotkać Obajtka a już nie wiem co gorsze...