kupiłem kiedyś dla żony tevise z macicą perłową na tarczy. nosiła długo :D. a jak dostała wypasionego japońca, to leży i leży...
tak czy inaczej za ten pieniądz to był fajny zegarek.
Uroda werku chyba lekko wzorowana na tym cudzie z mojego avatarka :P. ale z przodu spoko. trąci trochę pierwszym Dietrichem, na którego mam zresztą chrapkę (tylko nie mam pieniędzy :P).
chyba definicja popularesa, nie? w sumie kupiłem dla bransoletki, która do niego nie pasowała. ale to całkiem fajny zegarek, muszę powiedzieć. chyba nigdy nie miałem mechanicznej rakiety...
na luzaku. na pewno omijaj łowców jeleni jak ten od zegarków z początku tego wątku... patrz na allegro. jak się nie znasz, to na nieznane marki... albo na znane i pytaj. do 5 stów kupiłem 2 razy ori męskie omegi, raz zenitha... niezłe stany. da się. ale trzeba poczekać, popatrzeć...
identyko. tylko daj mu pasty na lico, bo zamglone ;). a ja założyłem gumę, niestety troszkę za wąską. wobec tego skusiłem się na piękną kopię casio z ali, bo całość wyjdzie taniej niż pasek w kraju
ezopa widziałem, pokracznie wygląda, moim zdaniem. ta haofa bardzo fajna, tylko jak zegarek ma kosztować parę-paręnaście koła, to nie może być w pazłocie po prostu...
mam odłożony już z innego trupa, tylko trzeba wyczyścić piękna azjatycka guma. ten model w ogóle wychodzi(ł) i na bransie, pewnie mam jakąś podobną do ori, ale nie chciało mi się szukać, więc dałem na jakiegoś umytego branso-trupka.
moim zdaniem nie ma wygodniejszego zegarka niż taki maluszek na pasku/rozciągliwej bransie. ok, jest to niemodne, ale nosi się 100 razy lepiej niż współczesne klocki.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.