Tzn., żeby nie było, ja się nie spodziewam cudów w zegarkach za 2-3-4 stówy. I akceptuję odstający indeks w Parnisie etc. Chodzi mi o to, że jednak majfrendy zaczynają się trochę za mocno cenić, a jakość nadal jest loterią. Nie mam 50 zegarków z Chin, ale trochę mam/miałem. W tym część kupiłem jako nowe. Poza nieposkręcanym werkiem w poganinie takich większych wtop może nie było, jeśli nie liczyć kalendarza, który padł po kilku dniach. Inna bajka to tanie kwarce, które potrafiły przyjść niedziałające, ale tego nie liczymy :P. Co do innych nowych - nie wiem, za mało kupuję. Nie stać mnie tym bardziej