Sheffield to taka późna kieszonka, już z czasów, kiedy kieszonek raczej się nie nosiło. W środku będzie zapewne mocno tani szwajcarski mechanizm z wychwytem kołkowym.
Elgin może być ciekawy - nie pokazałeś mechanizmu, ale widać, że to starszy (XIX wiek?) model. To była potężna amerykańska firma. I po numerach na mechanizmie możesz sobie łatwo wydatować, kiedy dokładnie został wyprodukowany.
też mam Glashutte po dziadku. Ale tego takiego ufo. W złoceniu. I nie jest nagrodowy - dziadek był tzw. prywaciarzem :P. Nieczęsto noszę, bo mi się nie podoba, a przecież nie sprzedam (choć akurat z tym dziadkiem zżyty nie byłem). Po drugim mam atlantica i pobiedę - i tę ostatnią, to pamiętam, że nosił. Taki mój zegarek na specjalne okazje z niej jest.
Tu nie będziesz miał czegoś takiego, jak nazwa modelu. Glashutte Spezimatic (na automatycznym mechanizmie pt. spezimatic). Te lepsze zegarki z NRD. Teleskopy pewnie jeszcze oryginalne. Da się to zdjąć, ale jak nie masz wprawy, to możesz porysować kopertę przy uszach... Ew. możesz wyciąć szczypcami do drutu ;). Tak przy okazji - jeśli ten zegarek leżał kilkadziesiąt lat, a teraz masz zamiar go używać, to go oddaj na serwis do zegarmistrza. Jak ma leżeć, to może leżeć i ze starymi smarami. Ale do noszenia trza przesmarować.
Do nastawiania wskazówek. Koronka jest zawsze w tej samej pozycji. Bez przyciśnięcia tej "wykałaczki", jak to ładnie nazwałeś, nakręcasz sprężynę. Jak wciśniesz "wykałaczkę", to ustawiasz czas.
Pasówka na kieszonkowej damce... Werk - sądząc po nastawie wskazówek przyciskiem - pewnie z XIX wieku, może początek XX. A kto to poskładał i dał tę rzemieśliniczą tarczę, to nie mam pojęcia. Szukałem, ale nie znalazłem.
tytan jest miękki w cholerę. ale też łatwo usunąć rysy, myślę. w sumie nie lubię go w zegarkach. coś tam miałem i sprzedałem, chyba mi jakiś stary no-name kwarc jeszcze został, ale nie noszę. jest lekki fakt. ale też brzydki i się rysuje. chyba tylko brąz gorszy, bo on w ogóle nie ma zalet
ten zegarek to jeden z najlepszych chińskich, jakie miałem. a trochę się tego przewaliło (oczywiście nie tyle, co u stałych bywalców chińskiego działu, ale jednak). tryt po paru latach dalej ładnie świeci, werk bez przygód (ronda, o ile pamiętam), koperta nieźle wykonana i szczelna. tarcza czytelna. ostatnio zakładam go prawie codziennie na wieczór/noc/poranek.
polbruk pasuje do każdego zegarka, nie tylko do rolka. patrz, jak się ładnie komponuje z chińskim carnivalem. z nogami też nieźle.
a tak serio, to strasznie ta kostka paskudna, ale całkiem praktyczna.
Ten nie od majstra, ale w końcu uporałem się z pozostałościami wylanej baterii ze styków i ożył. Mam słabość do MBO, raczej zegarów, ale zegarkiem też nie pogardzę. Ten o tyle zabawny, że NOS. Bateria też była NOS, stąd był problem z uruchomieniem. No i jest to zabawny patent jednak, dość chory, żeby zrobić wyświetlacz ze wskazówkami.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.