Coś ten wątek umiera. Niedobrze. To wrzucimy coś taniego, ale moim zdaniem będącego zegarkiem, a nie zegarkopodobnym wyrobem. Klasyczny perfect. Marka znana każdemu, wzgardzana, wyśmiewana, bazarowa. Design mieli przeróżny. W tym modelu ewidentna Japonia, lata 70. Meblościankowe szkło, mieniąca się tarcza, koperta z załamaniami. Ricoh by się nie powstydził. Jako koneser tego typu złomu widziałem masę różnych modeli i często ten ich dizajn był naprawdę przyjemny (wtórny, ale nie tak na chama, jak wyroby z ali), choć potworki albo dramatycznie nudne zegareczki też się trafiały. Ale zazwyczaj jest to po prostu spójnie. W środku ZAWSZE siedzi trudna do zabicia miyota (czyli znów przewaga nad ali, bo tam w tanich zegarkach ładują ichnie werki, które żyją circa rok, a potem szlag je trafia). Kiedyś dla zabawy sprawdzałem różne trupki z moich kartonów i większość perfectów ruszała. Zegarek za grosze oczywiście musi mieć wady (poza tym tanim, ale jednak pancernym werkim). Tutaj najgorsze są koperty. Gdyby to wsadzali w stal... Ale nie. Jest tanio, więc musi być chrom. Toteż perfecty obłażą. Znów nie tak, jak najtańszy syf z ali, ale jednak. Druga wada - water resistance level zero. Wiadomo, że nikt tego nie bierze pod prysznic, ale one po prostu przepuszczają do środka pot. Obłazi więc od niego koperta, potrafi też obłazić tarcza. Werk za to dalej dzielnie pracuje. Wiem, że nikogo nie zachęciłem :D. Ale jakoś musiałem się o perfekcie wypisać