orlando? chyba tak. w sumie ciężko mówić o cenie, w jakimś zestawie złomu go miałem, szacuję na złotówkę lub złote dwa. miyotka w środku, więc chodzi świetnie. pod nieobecność mojego kochanego lupaia (muszę pokombinować i dobrać wałek z koronką, bo stary się zmęczył od zmian mechanizmów :P) będzie służył w ogrodzie. o tyle ciekawe, że tu chyba nawet bransa jest z szajsmetalu. zobaczymy, niebawem obejdzie.