Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ireo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1525
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ireo

  1. Gdzieś już chyba widziałem ten wpis i teraz nie wiem, czy to ta sama Omega, czy kolejna. Zdaje się, że nie tylko wskazówki krzywo założyli. Przypomina to czasy, kiedy odbierało się nowy samochód z „Polmozytu”, zazwyczaj niezupełnie sprawny albo niekompletny.
  2. Można wybrać rotomat albo brak rotomatu, to zależy. Być może rotomat to tylko etap w życiu kolekcjonera, potem przychodzi fascynacja ręcznym nakręcaniem, albo odwrotnie.
  3. ireo

    Walka o polszczyznę

    „Chłonny adresat” to całkiem niezłe. Jamochłon taki.
  4. Wiedziałem, że się nie oprzesz pokusie. „Dla mnie się podoba” i doceniam, że nie dorobiłeś kowbojek albo sandałów i skarpet. Podobno to już przestał być obciach. Pewnie przez kontrast, bo tyle jest teraz zjawisk znacznie gorszych… https://facet.wp.pl/skarpety-do-sandalow-wreszcie-modne-6002233846219905a
  5. Starałem się, ale do mistrzów gatunku brukowo-nożnego mi daleko.
  6. ireo

    Walka o polszczyznę

    To prawda, mam jednak wątpliwości, czy w zagadnieniach dotyczących polszczyzny warto uznawać rabinów za wiarygodne źródło. https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,28049485,iwasiow-oto-dlaczego-na-ukrainie-jest-sformulowaniem-niepoprawnym.html Nie bardzo podoba mi się idea upolityczniania słowa mówionego i pisanego, i nie trafia do mnie argument, że język należy celowo modyfikować (za pomocą mediów i oficjalnych autorytetów) w taki sposób, żeby zadowolić różne grupy interesu. https://tvn24.pl/polska/w-ukrainie-czy-na-ukrainie-jak-pisac-i-mowic-poprawnie-opinia-rady-jezyka-polskiego-st5889703 Ciekawe, że kiedy szuka się informacji o upowszechnianej na siłę formie „w Ukrainie”, internet najczęściej podpowiada, że wariant ten zyskał w Polsce spontaniczną popularność w konsekwencji konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Trudno jednak znaleźć informacje o stanowisku ukraińskiej Werchownej Rady w tej sprawie, od którego - mam wrażenie - rozpoczęły się te „spontaniczne zmiany”. Trudno też odnaleźć relacje wystąpień na ten temat aktywistów ukraińskich, np. Julii Krywycz (stosowana w Polsce pisownia ukraińskich imion i nazwisk w wersji angielskiej zamiast polskiej to osobne zagadnienie). https://kresy.pl/wydarzenia/ukrainska-artystka-domagajaca-sie-mowienia-w-ukrainie-dostala-sie-do-polski-dzieki-karcie-polakach/ Dobrze pamiętam tę akcję, która swego czasu w Warszawie zyskała spory rozgłos, ale obecnie informacje o tym przechowują tylko niszowe portale, na które mało kto zagląda. Jeśli okazuje się, że w internecie trudno znaleźć informacje o faktach, które sami doskonale pamiętamy, to znaczy, że podlegamy orwellowskiej manipulacji na nieznaną skalę, podobnie jak 50 czy 70 lat temu. Kto wtedy wiedział, że tajny skrypt dla cenzorów z wyszczególnieniem informacji, które należało usuwać z obiegu, miał ponad 700 stron i był rygorystycznie przestrzegany? Nie mam nic przeciwko ewolucji języka, bo to zjawisko normalne i nieuniknione, mimo że niektóre efekty tego procesu nie wszystkim się podobają. Mam natomiast wątpliwości, czy w tym przypadku zmiany rzeczywiście wynikają z proukraińskiego nastawienia wielkiej liczby osób mówiących po polsku, czy raczej z odgórnych decyzji, konsekwentnie wprowadzanych w życie. Tak się zastanawiam, czy warto przyjmować akurat takie modyfikacje, które bardziej wyglądają na zaplanowany „projekt” niż na spontaniczną ewolucję języka. Kwestia „w Ukrainie” czy „na Ukrainie” to tylko jeden z przykładów.
  7. Rzeczywiście, znacznie lepiej. Teraz tylko nóg brakuje.
  8. Jakieś słabe to poprzednie zdjęcie, jakby ostrość.nie tam gdzie trzeba.
  9. ireo

    Walka o polszczyznę

    Albo obeszłe (chociaż jeszcze efektowniej brzmiałoby obejszłe). Dawniej kelner w wileńskiej restauracji informował gościa, że kaczka wyszedłszy i było dobrze, nikt się nie dziwił. Niektóre błędy i wyrażenia gwarowe lubię i kolekcjonuję, bo ubarwiają język. Ktoś wcześniej pytał o zawołanie hej (nie "hejt"), a to przecież góralskie. Rzeczy, które ostatnio szczególnie mi obrzydły: - Dedykowany zamiast po prostu "przeznaczony" do czegoś. - Rusycyzmy w Ukrainie i do Ukrainy zamiast poprawnie po polsku "na Ukrainie" i "na Ukrainę". - Inne rusycyzmy, panoszące się w tekstach i wypowiedziach z pretensjami do staranności albo odświętności, np. na dzień dzisiejszy. - Inne potworki językowe utrwalone w żargonie urzędowym, niekiedy jeszcze w czasach zaborów, np. zwracam się z uprzejmą prośbą (to akurat germanizm z charakterystyczną dla tego języka rozwlekłością) zamiast zwyczajnie "proszę". - Panie Marku albo Szanowny Panie Marku przy zwracaniu się do osób nieznajomych, w mowie lub na piśmie, zamiasz poprawnego "proszę pana" albo "Szanowny Panie". - Zwracanie się do nieznajomej pary lub do dwóch nieznajomych, dorosłych osób per wy, w rodzaju "Witam, macie bilety? To siadajcie". Rozpowszechnione szczególnie na Mazowszu ale zdarza się już właściwie wszędzie. Osławione witam zostało już omówione wcześniej. - Nierozróżnianie liczebników męskich (męskoosobowych) od żeńskich, np. określanie dwóch mężczyzn słowem oboje zamiast "obaj" lub "obydwaj". - Pytanie co będzie? albo coś jeszcze będzie? zadawane przez sprzedawców i kelnerów zamiast "czego Państwo sobie życzą?", "co jeszcze podać?", itd. Na to mam zwykle ochotę odpowiedzieć "wtorek będzie, jutro". Albo "deszcz będzie". - Pytające jeszcze raz? zamiast "czy może pan powtórzyć?" albo "przepraszam, nie dosłyszałem". Na takie jeszcze raz? zwykle odpowiadam "ale co 'jeszcze raz'?". - Pytające tak? używane na końcu zdania oznajmującego zamiast "prawda?", "nieprawdaż?". - Nieprawidłowe akcetowanie czasowników w liczbie mnogiej w czasie przeszłym, np. byliśmy, poszliście zamiast "byliśmy", "poszliście". - Krótkie formy zaimków osobowych na początku zdania, np. mi pasuje, mi się podoba zamiast "mnie to pasuje", "mnie się podoba". Powszechne na forum. - Wypełniacze, inaczej wata słowna, czyli słowa i zwroty bez znaczenia, wtrącane co chwila w trakcie wypowiedzi: tak naprawdę, jakby, w sensie, itp. - Rosnące ubóstwo językowe, objawiające się wypieraniem różnorodnych wyrazów bliskoznacznych przez proste słowa-wytrychy, używane do wszystkiego, np. ciężko zamiast "trudno", "niełatwo", albo ściągać zamiast "demontować", "zdejmować", itd. Rzeczy i sprawy, które jeszcze niedawno były skomplikowane albo sprawiały problemy, teraz stały się wyłącznie ciężkie (ciężko powiedzieć, znaleźć, dojechać, zrobić, uszyć, określić, kupić, sprzedać i w ogóle żyć, kiedy się w kółko wszędzie słyszy tylko to jedno słowo). Kiedyś ściągało się prawie wyłącznie rzeczy rozciągliwe, takie jak swetry i rajstopy, ewentualnie odpowiedzi na klasówce, a obecnie ściąga się nawet głowicę silnika, koła z samochodu, farbę ze ściany, dekorację z wystawy, w ogóle wszystko ze wszystkiego. Ciężko to wytrzymać. - Absurdalne feminatywy i zwroty motywowane poprawnością polityczną, kompletnie niepasujące do polszczyzny, np. gościni zamiast "gość" (zgodnie z zasadami języka polskiego wyraz gościni, gdyby istniał, oznaczałby raczej żonę gościa), osoba artystyczna zamiast "artysta" lub "artystka". - Język nieporadnie tworzonych reklam i ogłoszeń wpychający się do potocznej polszczyzny, np. klasa premium, prestiżowa lokalizacja, wysoki model, szeroki wachlarz (albo asortyment), numer jeden na świecie, itp. Dopisałbym jeszcze to i owo, ale muszę iść nakarmić kota.
  10. Andrzej zamówił, to teraz trzeba robić te zdjęcia. Na szczęście następny kwartał zaczyna się dopiero w lipcu.
  11. To jest bardzo udany model Seiko. Na żywo nie widziałem; ciekaw jestem, czy tarcza jest bardziej biała, czy srebrna. Najlepsze życzenia urodzinowe!
  12. Tak, to na pewno wszystko ze strachu.
  13. Faktycznie trochę nieskładne te słowa. Ale Navitimer bardzo fajny.
  14. Miło mi. Był taki projektant Riki Watanabe, poważany w Japonii, bo zaprojektowane przez niego przedmioty codziennego użytku stały się popularne w czasach powojennej odbudowy. Na jego cześć Seiko, w ramach linii Presage, przygotowało krótką serię czterech zegarków z emaliowanymi tarczami. https://www.seikowatches.com/global-en/products/presage/special/rikiwatanabe
  15. O, dobrą masz pamięć. Tak, mam czarną. Kiedyś opisywałem w dziale „Heritage”.
  16. Nie miałem na myśli takiej publiczności, której nie przeszkadza, że wykonawca przez większość utworu jest poza rytmem. Napisałem "na serio".
  17. W każdych badaniach rynku wychodzi, że wersje z datą sprzedają się lepiej, w Chinach czy nie w Chinach. "My" żadnymi "klientami pierwszego rzutu" nie jesteśmy i nie będziemy, chyba że dla takiej firmy jak Atlantic. Ale jeśli "klient pierwszego rzutu" to taki, którego rzuca się najpierw, to wtedy tak.
  18. Może to by wyglądało ładniej, gdyby najpierw stał się "sumieniem społeczności" a dopiero potem (dziwnym trafem) wyleciał z roboty, ale w gruncie rzeczy co nam za różnica. Różnica byłaby dopiero wtedy, gdyby renomowani producenci zamawiali bransolety w Polsce, a Chińczycy i Szwajcarzy by protestowali. Na to na razie się nie zanosi.
  19. No, nie wiem… „Młode talenty” to chyba trochę inny temat. Być może więcej krzywdy wyrządzi dziecku ochrona przed krytyką niż wyciągnięcie z niej wniosków. A jeśli synek na serio będzie chciał się zająć występami przed publicznością, to warto zacząć pracę nad umiejętnością radzenia sobie z odrzuceniem, którego czasem doświadcza każdy artysta i nie tylko.
  20. Niby skąd ktoś miałby wiedzieć czy mu się coś podoba zanim obejrzy?
  21. Mirosuawie, nie wiem czy to wpływ porto, czy niemieckiego zegarka, ale ostatnio stałeś się jakby bardziej skłonny do konfliktu. Liczę na ten nowy Hydroconquest w uspokajającym kolorze.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.