Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ireo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1548
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ireo

  1. ireo

    Budziki a poezja i sztuka konkretna

    Że też przegapiłem taki fajny wpis! A on już tu sobie od kilku lat wisi.
  2. Fajny zegarek. Widać, że nie leży w szufladzie, tylko jest w użyciu.„Żabol” wygląda na przerażonego.
  3. Tak właśnie wygląda etui serwisowe Omegi. Dawniej też były dobre, takie na zamek błyskawiczny, przypominające etui na okulary. Może nie takie ładne jak te obecne kanciaste, ale lepsze do zabezpieczenia zegarka w walizce albo w bagażu podręcznym. Nie jaram się opakowaniami, ale wypada zauważyć, że różnica jakości normalnych, nieserwisowych pudełek Omegi i Rolexa też jest wyraźna.
  4. ireo

    Walka o polszczyznę

    Tylko sie dobrze za te kiejdze trzymej, co by ci w składzie jakijś juchy nie wcisli.
  5. ireo

    Jazz i okolice

    („Mi, mi, mi, mi…”, próba mikrofonu.) Fajne, dobra muzyka. Momentami przypomina polskie melodie ludowe z okolic Biłgoraja.
  6. Dobra recenzja, dzięki. Ja przeciwnie, miałem ze dwa momenty nadziei, że się ta opowieść jakoś wyprostuje. W kategorii filmów "dłuższych, niż widz zdoła wytrzymać", Potop Hoffmana wydał mi się lepszy. To prawda, wizualnie to bardzo piękny obraz. Mało kto dzisiaj tak kręci. Mówią "arcydzieło", ale ten film jakoś obok mnie przepłynął i zostawił mnie dokładnie tam, gdzie byłem. Może powinienem wybrać lepszy dzień na oglądanie. Nie powiedziałbym, że tylko dla kina społecznego i tylko Południa. Po prostu w kinie, od czasu Pancernika Potiomkina, żadnych innych "ruchów" się nie idealizuje. Sposób prowadzenia narracji przypomniał mi filmy Márty Mészáros z lat '80-'90, "rozrachunkowe", jak się wtedy mówiło. Nie.
  7. ireo

    Walka o polszczyznę

    Od razu przypomniał mi się bohater piosenki Muńka Staszczyka. "Mówiono o nim King". Szkoda, taka piękna nazwa. "Goga-sport" to mogłaby być koleżanka Mariusza w wersji sportowej, np. na wrotkach.
  8. ireo

    Walka o polszczyznę

    Mam w Poznaniu kilkoro znajomych a nawet dalszą rodzinę, ale "goga" jakoś mnie ominęła". Dzięki. Jest taki sklep sportowy pod Warszawą, i teraz się zastanawiam, czy chodzi o właściciela, czy o klientelę...
  9. ireo

    Walka o polszczyznę

    Owszem, ale tylko żartem.
  10. ireo

    Walka o polszczyznę

    Fascynujące. Na szczęście nie spotkałem nikogo, kto by używał wyżej wymienionych nowotworów. Ale jedno z tych słów rzeczywiście istnieje i uchodzi za poprawne, chociaż w żargonie zawodowym. Mianowicie: Ceramicy nazywają tak wypalanie wyrobów w piecu.
  11. ireo

    Walka o polszczyznę

    Znaczy, Indianami? Nazwisko Michniewicz nic mi nie mówiło, więc zajrzałem do Google’a i znalazłem informację, że dzwonił pod jakiś numer 711 razy. Pewnie chodziło o to, że pod numerem 711 w Stanach Zjednoczonych działa tzw. TRS, usługa przekazywania wiadomości tekstowych dla osób niesłyszących lub mających problemy z mową. To niesprawiedliwe, bo osoby mające problemy z pisaniem mają już dla siebie prawie cały internet. Tylko patrzeć, jak się pojawi reklama „rzemieślniczego barbera kraftowego” (z ryneczku Lidla). Może już taka istnieje, tylko nie widziałem, bo omijam supermarkety. Tego nie zrozumiałem. Znałem chłopaka o nazwisku Gago, ale to chyba nie o nim. Sadło ma kolosalną przyszłość, zwłaszcza od kiedy społeczeństwo trochę nam przytyło. Niedługo plaże zaroją się od wczasowiczów. Czas sadła.
  12. Ale przecież historia zna takich nurków, którym zanurzanie na ogół szło całkiem dobrze, ale za którymś razem wynurzenie już nie. W związku z tym zaliczyli znacznie większą głębokość, niż planowali. Może to jeden z tych.
  13. Tak, na żywo okazała się bardzo efektowna. Właściwie wstąpiłem do butiku głównie po to, żeby zapytać, czy nie mają czegoś z serii Olympic Games. Owszem, były dwa zegarki, ale akurat nie w kopercie Canopus Gold, która podoba mi się najbardziej. Mimo to nie mogłem sobie odmówić przymiarki egzemplarza w kopercie z żółtego złota. To bardzo dopracowana seria, wzorniczo mocno nawiązująca do dawnych Omeg z lat '50-'60, z pięknie wykonanymi emaliowanymi tarczami. W emalii w wydaniu Omegi trudno się dopatrzeć porowatości albo nieregularności, czyli właściwie typowych cech emalii. Tarcza została wykonana po mistrzowsku. Z zegarków krótkiej serii Olympic po prostu wylewa się "dyskretny urok burżuazji" w najlepszym wydaniu. Omega Specialities Paris 2024 Bronze Gold Edition wprawdzie też ukazała się dla uhonorowania olimpiady, ale wzorniczo to młodsza siostra modelu CK 859, tylko w (jeszcze) bardziej luksusowej wersji. CK 859 też zresztą była dostępna na miejscu, mogłem je bezpośrednio porównać. Dziewczyna prezentująca zegarki była nie tylko sprzedawcą, lecz także technikiem Omegi, czyli zdała odpowiedni egzamin i odbyła dwumiesięczne szkolenie w Bienne. Rozmawiało się z nią naprawdę fajnie, chociaż na początku nie chciała mi wierzyć, że zarówno Paris 2024 jak i CK 859 mają tarcze ze srebra. Przekonały ją dopiero dyskretne napisy "Ag925" umieszczone, a jakże, na tarczy. W każdym razie, nieznana mi wcześniej Paris 2024 zrobiła na mnie wrażenie. Ze względu na dość masywną lunetę wydaje się znacznie mniejsza niż Olympic, chociaż to prawie taki sam rozmiar. Tarcza wykończona na breguetowskim poziomie; nawet jeśli te Clous de Paris są "fałszywe", czyli spod prasy, to tego nie widać. Duże cyfry 3, 9 i 12 oraz logotyp, wraz z napisem "Omega" pod spodem, mają własne "podkładki", wyniesione ponad giloszowaną powierzchnię, zwiększające czytelność i wrażenie trójwymiarowości. Złote wskazówki, inaczej niż niebieskie w CK 859, nie kontrastują z tarczą, tylko wydają się pozostawać jak gdyby na drugim planie, chociaż są na pierwszym. Dominuje tarcza, która przyciąga uwagę bardziej niż w skromniejszej CK 859. To tylko opis, ale rzecz w tym, jak to wszystko wygląda na ręce. Naprawdę piękny projekt. Nosiłbym
  14. Jak to, „cordi7 leży idealnie”? To trzeba podnieść kolegę, a nie „sorry” i idę dalej. Przyślij pilnie współrzędne, zaznaczone pinezką, to podjedziemy i pomożemy.
  15. Dziękuję za obszerny materiał. Dawno nie odwiedzałem żadnych większych imprez zegarkowych, a dzięki Twojej relacji poczułem się jakbym tam był. Tyle wspaniałych projektów, a do mnie najbardziej przemawiają, stosunkowo nieskomplikowane wizualnie, zegarki Laurent Ferrier bez kalendarza. Moim zdaniem, mistrzostwo świata. Dziś oglądałem kilka zegarków „bliżej ziemi”, pod względem zegarmistrzowskim i cenowym, których wcześniej nie miałem okazji zobaczyć na żywo.
  16. Z edycji na edycję sylwetka nurka na deklu wydaje mi się coraz lepiej wykonana. We wczesnych wersjach nurek sprawiał takie wrażenie, jakby doznał zwichnięcia obydwu stawów barkowych, spowodowanego zapewne przez potworne ciśnienie wody na dużej głębokości. Obecnie mu się poprawiło i jest całkiem OK, może oprócz sposobu trzymania tego harpuna czy innej lancy podwodnej, która wygląda jakby chciała uciec nurkowi z rąk. W następnej edycji być może uda się to opanować, a nurek to już w ogóle chyba będzie wachlował płetwami w 3D i 4K.
  17. ireo

    Walka o polszczyznę

    Czarny smar pokochał śrubkę, by odłożyć ją na kupkę śrubek, które kochał wcześniej. Trochę wyszło to obleśnie, nie mówiąc, że sadystycznie. Czy na pewno "platonicznie"?
  18. ireo

    Walka o polszczyznę

    Z czworaków.
  19. Nie wiem, czy miałeś okazję zobaczyć emaliowaną tarczę wykonaną współcześnie, nawet niekoniecznie w zegarku marki Omega. Jeśli nie, radzę najpierw dobrze przyjrzeć się na żywo.
  20. ireo

    Walka o polszczyznę

    Właściwie wpadłem tu w innym celu, bo dziś natknąłem się na tekst następujący (pisownia oryg.; autora nie podaję, bo nie o to chodzi): "Współczuję tej śróbki. A sam zegarek ładny i z gatunku tych mniej spotykanych." Atak został wyprowadzony w przemyślany, dwufazowy sposób. Najpierw poraził mnie błąd ortograficzny, pełniący rolę przygotowania artyleryjskiego, bo najbardziej rzucał się w oczy. Następnie trafiła mnie konstrukcja "współczuć czegoś" zamiast "komuś", z dopełniaczem zamiast celownika. Gdybym zachował zdolność operacyjną, mógłbym się jeszcze zastanawiać, czy z "gatunkiem mniej spotykanych" aby na pewno wszystko było w porządku, ale niestety poległem wcześniej. Faktycznie. Zapomniałem już, jak to było. Za to przypomniałem sobie, że znam jedną panią z takich środowisk, która uparcie przekręca znane powiedzenie francuskie. Zamiast noblesse oblige ciągle mówi "noblis obleż", co wychodzi bardzo śmiesznie. I za każdym razem walczę ze sobą, żeby się nie roześmiać, bo podejrzewam, że to jednak prawdziwa, utrwalona pomyłka, a nie żart.
  21. ireo

    Walka o polszczyznę

    Znaczy, chodzi o Ciemnogród? Red. Michalkiewicz jedynie zaproponował pseudonim, nacechowany swego rodzaju czułością. Może dlatego w pewnych kręgach się przyjął, a i mnie wydał się całkiem trafny, bo zdrowiej jest obśmiewać nieudane zjawiska i osoby, niż się na nie złościć.
  22. ireo

    Walka o polszczyznę

    Elektryczny nasz noblysta, od 2008 r. oficjalnie zaliczony w poczet "Mędrców Europy". I znów nie wiem, jaką literą ten "Mędrzec". Może, jeśli zostawię cudzysłów, to przejdzie. O, i jeszcze przecinek po "może". Co zdanie, to problem, proszę państwa.
  23. ireo

    Walka o polszczyznę

    Nie wiedziałem, że Kukuniek ma profil na LinkedIn. I teraz myślę, małą literą czy wielką? Chyba wielką, dla wywołania odpowiednio "wielkościowego" wrażenia. Poza tym to już praktycznie nazwa własna.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.