Albo obeszłe (chociaż jeszcze efektowniej brzmiałoby obejszłe). Dawniej kelner w wileńskiej restauracji informował gościa, że kaczka wyszedłszy i było dobrze, nikt się nie dziwił. Niektóre błędy i wyrażenia gwarowe lubię i kolekcjonuję, bo ubarwiają język. Ktoś wcześniej pytał o zawołanie hej (nie "hejt"), a to przecież góralskie.
Rzeczy, które ostatnio szczególnie mi obrzydły:
- Dedykowany zamiast po prostu "przeznaczony" do czegoś.
- Rusycyzmy w Ukrainie i do Ukrainy zamiast poprawnie po polsku "na Ukrainie" i "na Ukrainę".
- Inne rusycyzmy, panoszące się w tekstach i wypowiedziach z pretensjami do staranności albo odświętności, np. na dzień dzisiejszy.
- Inne potworki językowe utrwalone w żargonie urzędowym, niekiedy jeszcze w czasach zaborów, np. zwracam się z uprzejmą prośbą (to akurat germanizm z charakterystyczną dla tego języka rozwlekłością) zamiast zwyczajnie "proszę".
- Panie Marku albo Szanowny Panie Marku przy zwracaniu się do osób nieznajomych, w mowie lub na piśmie, zamiasz poprawnego "proszę pana" albo "Szanowny Panie".
- Zwracanie się do nieznajomej pary lub do dwóch nieznajomych, dorosłych osób per wy, w rodzaju "Witam, macie bilety? To siadajcie". Rozpowszechnione szczególnie na Mazowszu ale zdarza się już właściwie wszędzie. Osławione witam zostało już omówione wcześniej.
- Nierozróżnianie liczebników męskich (męskoosobowych) od żeńskich, np. określanie dwóch mężczyzn słowem oboje zamiast "obaj" lub "obydwaj".
- Pytanie co będzie? albo coś jeszcze będzie? zadawane przez sprzedawców i kelnerów zamiast "czego Państwo sobie życzą?", "co jeszcze podać?", itd. Na to mam zwykle ochotę odpowiedzieć "wtorek będzie, jutro". Albo "deszcz będzie".
- Pytające jeszcze raz? zamiast "czy może pan powtórzyć?" albo "przepraszam, nie dosłyszałem". Na takie jeszcze raz? zwykle odpowiadam "ale co 'jeszcze raz'?".
- Pytające tak? używane na końcu zdania oznajmującego zamiast "prawda?", "nieprawdaż?".
- Nieprawidłowe akcetowanie czasowników w liczbie mnogiej w czasie przeszłym, np. byliśmy, poszliście zamiast "byliśmy", "poszliście".
- Krótkie formy zaimków osobowych na początku zdania, np. mi pasuje, mi się podoba zamiast "mnie to pasuje", "mnie się podoba". Powszechne na forum.
- Wypełniacze, inaczej wata słowna, czyli słowa i zwroty bez znaczenia, wtrącane co chwila w trakcie wypowiedzi: tak naprawdę, jakby, w sensie, itp.
- Rosnące ubóstwo językowe, objawiające się wypieraniem różnorodnych wyrazów bliskoznacznych przez proste słowa-wytrychy, używane do wszystkiego, np. ciężko zamiast "trudno", "niełatwo", albo ściągać zamiast "demontować", "zdejmować", itd. Rzeczy i sprawy, które jeszcze niedawno były skomplikowane albo sprawiały problemy, teraz stały się wyłącznie ciężkie (ciężko powiedzieć, znaleźć, dojechać, zrobić, uszyć, określić, kupić, sprzedać i w ogóle żyć, kiedy się w kółko wszędzie słyszy tylko to jedno słowo). Kiedyś ściągało się prawie wyłącznie rzeczy rozciągliwe, takie jak swetry i rajstopy, ewentualnie odpowiedzi na klasówce, a obecnie ściąga się nawet głowicę silnika, koła z samochodu, farbę ze ściany, dekorację z wystawy, w ogóle wszystko ze wszystkiego. Ciężko to wytrzymać.
- Absurdalne feminatywy i zwroty motywowane poprawnością polityczną, kompletnie niepasujące do polszczyzny, np. gościni zamiast "gość" (zgodnie z zasadami języka polskiego wyraz gościni, gdyby istniał, oznaczałby raczej żonę gościa), osoba artystyczna zamiast "artysta" lub "artystka".
- Język nieporadnie tworzonych reklam i ogłoszeń wpychający się do potocznej polszczyzny, np. klasa premium, prestiżowa lokalizacja, wysoki model, szeroki wachlarz (albo asortyment), numer jeden na świecie, itp.
Dopisałbym jeszcze to i owo, ale muszę iść nakarmić kota.