Moja przygoda z zegarkami zaczęła się od tego modelu "bonda", ale wtedy pragmatycznie wybrałem kwarc, który jako jedyny w mojej kolekcji ma dożywocie. Nawet na własnym ślubie ją miałem na nadgarstku 🙂
Też nie schodziła z ręki przez lata. Potem dołączył zenith, Nomos i pam. Pam i zenith zniknęły, pojawił się Explorer 1 (39mm Mk2 - mój obecny edc), potem jlc, jlc zniknął, wpadł ball, inny zenith i ostatnio Lange. Wszystki skaczą i przesuwają się w pudle, a omega z godnością trwa, choc zakładam ją ze dwa razy w roku. Też nie robiłem spa, choć również dużo różnych rzeczy robiłem z nią na ręku, więc po bransolecie i bezelu widać, że swoje przeszła.