Moim zdaniem tam nie ma niczego niepokojącego (poza koronką, oczywiście). Tak się składa, że główna część mojej kolekcji Rusów to Kirowskie (i Mołnie), więc mam trochę materiału porównawczego kupionego w czasach kiedy nikomu do głowy by nie przyszło odnawianie czy podrabianie radzieckich tarcz (poza "tarczami warszawskimi", ale one są akurat banalne do rozpoznania). Rosjanom zdarzały się rozjazdy na maszynach, nawet przy najprostszych, czarnych nadrukach. Wynika to, po pierwsze, z kalibracji maszyny, a najczęściej ze zużycia tampona (taka gumowa końcówka drukująca) lub matrycy. Dodatkowo mamy tu specyfikę "czarnych ringów". O ile wiem jako jedyne były drukowane (łącznie z nazwą fabryki) złotą farbą, która, ze względu na inną i trudniejszą do opanowania lepkość, miała tendencję do rozłażenia się na krawędziach. Nie dotyczy to jedynie czarnych Kirowskich, ale generalnie wszystkich radzieckich zegarków z nadrukami złotą farbą. "Zębate" kraby od Kirowa w innych wersjach kolorystycznych miały nazwę fabryki nadrukowaną czarną lub białą farbą, gdzie te niejednorodności też występują, ale nie są tak wyraźne. pozdrawiam Narfas