Wczoraj spotkała mnie niezbyt miła niespodzianka - posypał mi się zegarek treningowy. Generalnie padł jeden element - złącze przez które podłącza się kabel USB (czyli nici z ładowania i transferu danych, a zatem już się zużył). Trochę mnie to zaskoczyło (no zwłaszcza przed świętami), a do tego nie wyobrażam już sobie biegania z telefonem, więc musiała być szybka reakcja. Model nowy miałem już właściwie wcześniej wybrany, więc sprawdziłem ceny w internecie i okazało się, że mogę kupić go za dobre pieniądze na miejscu w Gdańsku. No więc od dziś będę biegał dalej z Polarem, ale modelem M400 (wcześniej był RCX3 GPS=. Dlaczego znowu Polar? Przede wszystkim dlatego, że ostatnie prawie 3 i pół roku biegania i innych aktywności mam w ich systemie, który mi odpowiada (chociaż musiałem ręcznie przenosić treningi z polarpersonaltrainer do Polar Flow). Sam zegarek (poprzedni) też mnie przekonał do tej firmy. Zobaczymy jak będzie się sprawował nowy. Na plus ma na pewno lekką wodoodporność (30m WR), z kolei na minus trudniejsze do operowania przyciski, co zwłaszcza w czasie biegu może być uciążliwe. Jestem tez ciekaw jak szybko będzie łapał sygnał GPS, bo akurat na tym polu poprzednik czasami potrzebował niestety dużo czasu. A w tematyce czysto biegowej - na chwilę obecną mam przebiegnięte w tym roku 975 km i mam nadzieję, ze wyjazdy świąteczne i sylwestrowe nie przeszkodzą mi złamać bariery 1 tysiąca