Jakoś próbuję się ponownie przyzwyczajać do większych obciążeń. Jeszcze nie ma nie wiadomo jakich rezultatów, ale powoli coś tam drgnęło. W tym tygodniu: pon. 12 km w tempie 5.02 (część po trudnym, oblodzonym podłożu), wt. półtorej godziny gry w piłkę, środa 10 km w tempie 4.55. Do tego w poprzednim tygodniu łącznie 46,5 km.Teraz ze względu na delegację wolne pewnie do niedzieli, ale potraktuję to jako regenerację