To jeśli takie dystanse pokonujesz w ramach pasji to już w ogóle szacunek. Dla mnie to jest niewyobrażalne Co do ciała jako trenera - to chyba mój mi mówi, że powinienem zrobić sobie jakąś krótką przerwę, żeby się z lekka zregenerować. Od jakiegoś czasu zauważyłem, dosyć odczuwalne pogorszenie wyników, a dziś przelała się czara goryczy. Wyszedłem z założeniem przebiegnięcia 11 km w tempie powiedzmy ok. 5 min/km (co już samo w sobie jest dla mnie niezadowalające) i po 6, 66 km musiałem stanąć, bo po prostu nie dałem rady (tempo trochę lepsze niż założone, no ale bez przesady). A jeśli chodzi o mózg i głowę w bieganiu to jest to niesamowite ile zależy od psychiki. Nie chcę strzelać procentów, ale myślę, że pewnie co najmniej 40 - 50 % wyniku to kwestia właśnie głowy. Ja np., gdy mam ciężki moment powtarzam sobie w głowie kilka haseł. Powiedzmy, że mobilizujących i już nawet to pomaga. A najbardziej to odczuwam na zawodach, gdzie element współzawodnictwa plus ludzie/kibice na trasie wyzwala dodatkowe pokłady energii.