No super, nie ma różnicy w samochodzie za 2k i 15k, ale już prywatny samolot za kilkadziesiąt mln $ robi różnicę. Jobs doczekał się na transplantację wątroby tylko dlatego że mógł się zapisać do kolejki w kilku stanach innych niż Kalifornia, gdzie kolejki do przeszczepu są krótsze. A mógł się zapisać dlatego, że w przypadku gdyby pojawił się organ, trzeba stawić się w szpitalu w ciągu kilku godzin, dlatego nic innego jak prywatny przelot nie wchodzi w grę, a jego był stać, no ale o tym zapomniał wspomnieć w swoich mundrościach na łożu śmierci. Z raka trzustki też by się pewnie wyleczył, gdyby nie opóźniał zabiegu u najlepszych specjalistów o 9 miesięcy lecząc się dietą wegańską.
Ciekawe co na to jego pieprzenie powie Amerykanin z niższej klasy którego nie stać na ubezpieczenie i dostał właśnie rachunek na kilkanaście tys. $ za założenie gipsu. Może nic nie powie, bo sprzeda swój samochód żeby zapłacić za leczenie i zadowoli się tańszym, bo to bez znaczenia.
Steve Jobs to w ogóle jest idealny przykład pazernego skur****na, który oszukał na początku swojej kariery kumpla (nb tego z którym zakładał potem Apple). Wozniak napisał za niego grę którą mieli robić razem, Jobs powiedział mu że zarobili 700 USD i dał mu połowę z tego, podczas gdy Atari zapłaciło 5000 USD, także przyciął go na 2k.
Na tym samym łożu śmierci na którym go tak oświeciło odwiedziła go córka której wyparł się po narodzinach i zlewał regularnie przez całe życie. Powiedział jej, że śmierdzi jak "z kibla", bo miała na sobie się jakieś perfumy które mu się nie spodobały. Złoty człowiek, nic tylko brać przykład.
Czekam kiedy pierwszy milioner z Sillicon Valley zrozumie i przesiądzie się do rzęcha za 2000 dolarów, jak na tę chwilę to jeden wylobbował nawet zmiany w prawie żeby sprowadzić wymarzone Porsche, https://www.hotcars.com/the-story-of-the-automotive-hero-bill-gates-and-his-porsche-959/