Z pewnością pracodawca chce z takimi pracownikami budować firmę, ale to nie jest ich firma i nigdy nie będzie, jedyne co z niej wynoszą to pieniądze i doświadczenie. Piszesz o IT i to jest najlepszy przykład że sentymentów mieć nie warto, siedząc w jednym miejscu raz że przestajemy się uczyć, dwa że podwyżki są śmieszne w porównaniu do wzrostu przy skoku co dwa lata w inne miejsce.
Przeżyłem też problemy w jednej firmie, spowodowane złymi decyzjami zarządu przez które firma musiała płacić wysokie kary umowne. Jak firma postanowiła sobie z tym poradzić? Czy zwolnili dyrektora? Zarząd obniżył sobie pensje żeby to jakoś przetrwać albo chociaż wykazać solidarność? Otóż nie tym razem, lecieli ludzie z dołu łańcucha pokarmowego, najczęściej ci na początku kariery, którym trudniej było sobie dalej poradzić ale byli mniej potrzebni. Oczywiście zrobili dobrze z punktu widzenia przyszłości firmy, natomiast pracownik powinien robić wszystko co najlepsze z jego punktu widzenia, więc jeżeli firma która go zatrudnia kiepsko sobie radzi, a inna w lepszej kondycji oferuje jeszcze 20% podwyżki to trzeba mieć mentalność niewolniczą żeby nie wziąć lepszej oferty.