Nie. To normalne, regularne pastowanie jak butów. Uzupełnienie, może komuś się przyda: - Aby przedłużyć żywotność paska i dłużej zachować jego świeżość oraz bezpiecznie używać go w lecie zamiast bransolety czy gumy z naklejoną skórą, poza gąbkami i flanelkami porzebujemy mydło glicerynowe i kondycjoner do skóry (najlepiej wosk pszczeli taki jak używa się do zabezpieczania siodeł), - Jeżeli pasek jest nowy, to przy użyciu gąbki wcieramy w niego wosk, następnie zostawiamy w ciepłym i suchym miejscu do wyschnięcia. Następnie, flanelką zbieramy nadmiar wosku i polerujemy, tak samo jak buty. - Jeżeli pasek był już używany i nie pachnie zbyt ładnie, namoczoną gąbką i mydłem glicerynowym po prostu go myjemy, ale nie tak aby zamoczyć cały pasek pod wodą. Umyty pasek owijamy we flanelkę, zostawiamy w suchym, ciepłym i przewiewnym miejscu do wyschnięcia. Jeżeli szmatką jest mokra, zmieniamy na suchą. Jak pasek wyschnie, przechodzimy do woskowania. Tyle. Wosk pszczeli tworzy dobrą hydrofobową warstwę zabezpieczającą. Oczywiście nie oznacza to, że w pasku można pływać ani, że zabiegów nie należy powtarzać, ale łatwiej jest go później doprowadzić do porządku i dłużej posłuży. @loco50: Problem wykruszania się farby może być związany z naturalnym starzeniem się materiałów... Może to po prostu leżak był?