Zaletą Roberta przed wypadkiem było, że z każdego samochodu wyciśnie więcej niż inni rozwijając ( lub rozbijając jak uważają złośliwi ) przy okazji siebie i maszynę, co gwarantowało mu w bliskiej perspektywie kontrakt z każdym producentem. Niestety dziś nie ma chętnych do zaryzykowania i sprawdzenia w realu , czy w przyzwoitym samochodzie Kubica to wartość czy strata „dodana”. Bo na budżety póki co to konkurować z innymi nie może.