W Warszawie moim zdaniem nie jest problemem ilość punktów z zegarkami ( powiedziałbym że jest ich więcej niż np w Amsterdamie.) Problemem jest raczej uboga oferta i faktycznie brak kilku marek. No i wymagający mogą wybrzydzać ,że przy wyższych niż średnia europejska canach nie ma u nas w tych punktach atmosfery przychylenia klientowi nieba. Ostatnio byłem zaskoczony jak wiele można zrobić dla klienta z ulicy i jak blisko można wyjść naprzeciw jego oczekiwań w Barcelonie , byle tylko wyszedł zadowolony, wrócił, opowiedział innym. Nic dziwnego, że kilku asystentów i właściciel mieli tam nonstop zajęcie. Ale w takiej atmosferze łatwiej dobić targu , mieć obrót, finansować z niego coraz wyższą jakość obsługi...pozytywny zaklęty krąg.