Wojtek796
Użytkownik-
Liczba zawartości
176 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Wojtek796
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 6 z 7
-
Ciekawostki roczniakowe
Wojtek796 odpowiedział old time → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Old time, Hauck wychodzi na na najbardziej wszechstronnego producenta, a Ty na na właściciela jednego z najciekawszych zestawów zegarów w całym internecie. A już Cię miałem polubić. -
JUF
Wojtek796 odpowiedział prx68 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Tak myślisz? Po wojnie mieli pras pod dostatkiem. Zapotrzebowanie na mosiężne gilzy spadło miliardkrotnie. Można było pewnie maszynę kupić po taniości. Napęd elektryczny też się chyba upowszechniał. -
JUF
Wojtek796 odpowiedział prx68 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Cześć! Post pod postem - kiedyś to było wbrew netykiecie, ale czasy się zmieniły (szybciej się zmieniają, niż ja nadążam się zmieniać). Bo sprawa jest tego typu, że, wprawdzie latem nie mam czasu na zegary (w ogóle, od kiedy ludzie mają zegary nie mają czasu - to nie moje), ale piszę, bo zdałem sobie sprawę, że wbiłem z tym JUF-em z regulowanym paletami jak ten z piosenki człowiek z liściem na głowie. Nie chodzi o jego kotwicę, tylko o podstawę. Nadziwiłem się publicznie nad nią pod kątem podejrzeń o nieużywanie zegara, a potem zauważyłem, że chyba nie to wahadło on powinien mieć. Poszukałem śladów po dyskowym, ale ich nie ma - tylko charakterystyczne wgłębienia po lądowaniu czterokulowego. Wcześniej już widziałem, że cokół jest lekko inny od tych, które mają JUF-y sprzed WWI. No i jest lekko inny, bo takie mają zegary z sygnaturą ze słoniami. Powinna być taka, jak niżej (ta starsza) Są, jak pisałem, podobne, ale różnią się też na pewno sposobem tłoczenia. Starsza da się zrobić na zwykłej prasie jednoosiowej, za pomocą stempla i matrycy, a ta młodsza już nie - tzn. wymaga już chyba prasy izostatycznej - nie znam się za bardzo, ale na jednoosiowej zrobić się jej nie da. Czyli "postęp techniczny" jednak czasem ma zabarwienie pozytywne (bez ironii). Wojna pewnie w technice tłoczenia popchnęła technologię mocno do przodu, i nie tylko tłoczenia. Młodsza podstawa jest ładniejsza. Zupełnie stare podstawy też mają wypukły mocno zarys, ale mam wrażenie, że były zawalcowywane na drewnianym rdzeniu. No, chyba, że się mylę. Poza tym radełkowanie wokół klosza w nowszych jest promieniowe, w starszych spiralne. Reszta wniosków z postów wyżej na razie bez zmian -
Dzień dobry! Żeby nie zamulać technicznego wątku, tu ciąg dalszy tego. W skrócie. Zaciekawił mnie ten zegar, chociaż interesuję się raczej techniką niż meblarstwem. Coś w sobie ma. Czasem, po rozpakowaniu, okazuje się, że sprzedawca to zdolny fotograf, ale w tym przypadku nie czuję (do tej pory) rozczarowania). Zegar, jaki jest każdy widzi: (więcej zdjęć w podlinkowanym wątku). Uratowany przed denazyfikacją - przyszedł 24.02.br z Ukrainy - opisany jako pochodzący z carskiej rosji. Na razie się przy nim powolutku robi, co opisałem w podlinkowanym wpisie. Pytałem tam o intarsje, których w dużej części brakuje. Jak jeden z forowiczów, ja także podejrzewałem jakieś tworzywo, oprócz widocznych gołym okiem elementów mosiężnych, Okazało się jednak, że te pozostałości to pomalowana, chyba cynkowa, cienka blaszka. Inne moje wątpliwości (ładnie nazwane dziury w wiedzy, a właściwie jej brak) nie dotyczą już jednak renowacji skrzyni. Jak widać na załączonym obrazku, brak jest wag i wahadła. Wiem, że ciężko tu wróżyć z fusów, bo to robota rzemieślnicza i powtarzalności może nie być. Wagi jakoś dobiorę, a co do wahadła, to jak ma wyglądać mniej więcej wiem, co nie zmienia faktu, że trudno je znaleźć i z tej przyczyny na wstępie postanowiłem określić jego długość. Rozebrałem mechanizm Policzyłem zęby... i wyszło mi, że winno mieć (wahadło) 2700 okresów na godzinę, co, przyjmując jako model wahadło matematyczne, daje jego długość (modelu) wynoszącą 477 mm. I moje pytanie: czy tak może być także w rzeczywistości? Edycja 17.05.22. Kto to potem złoży? Zauważyłem, jedno z kół było u dentysty ... Kiedyś od tych spraw we wsi był kowal. Ale... to już chyba nie te czasy. Ślady czyszczenia w miejscu naprawy nie moje - nie przeze mnie zrobione. A więc naprawiane było już mocno przykurzone. Lut? (Widok tego samego miejsca z drugiej strony) Czyszczenie tulejek-łożysk. Struganie wykałaczek, nafta i godzinka relaksu. Przepraszam, w tym miejscu powrócę do kwestii, której nadal nie pojmuję, tzn. sensu produkcji tych mechanizmów z drewnianymi płytami. Strasznie to musiało byś skomplikowane, na przykład: samo wbijanie tych tulejek. Oszczędność? ale to nie jest też topola, a przez brak precyzji (chyba) łożyskowania, koła masywne jak diabli - sporo to waży, biorąc jeszcze wskazówki, tarczę i łańcuszki wag. Miałem kiedyś lub mam - nie pamiętam - wagi zrobione z czegoś byleczegoś i owinięte cienkim mosiężnym pozłotkiem - jak cukierek, albo wielkanocny zając z czekolady. Tam widzę oszczędność, ale tu ... Jakiś, nie wiem, swoisty upór mylony czasem z tradycją, dogmatyzm, kopiowanie? Że uczeń miał tylko jednego nauczyciela i sam tak uczył następców? Nie znalazłem odpowiedzi, ale, przyznaję, wiem mało. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że praca była kiedyś tania, a dzieci nie kosztowały prawie nic - w sensie ich zatrudnianie. Dziś jesteśmy nieco skrzywieni współczesnymi zasadami - chodzi o pojmowanie przeszłości. Przecież, na przykład, wysyłania bobasów pocztą zakazano w 1920, a to nie było znów tak dawno. Ten zegar już chyba wtedy tykał (lub zajmował miejsce na ścianie). Sądząc po minach listonosza i przesyłki, sprawa urzędowo poważna. USA, okres I WŚ. Ale, przy okazji, - praktyczne - przesyłka automatycznie rozpoznaje odbiorcę, po facjacie. Nie trzeba legitymować. Edycja 06.06.2022. Trochę było przerwy, ale coś się dzieje. Mechanizm czeka na czyszczenie - na szczęście wygląda na zupełnie kompletny i całkowicie niezużyty, więc tym na razie nie muszę się martwić. Wróciłem do tych intarsji. Ten, kto je wykonał, miał lepiej - wyciął sobie detale, odrysował na okleinie, albo wycinał razem. Ja mam jedno wycięte i trudno to odrysować na drugim. W dodatku co to ma być to drugie? - nadal się waham. A więc postanowiłem przycwaniaczyć: Negatyw - nawet kołatkowa dziurka się ładnie uwieczniła w silikonie. I pozytyw: Pozytyw z poliuretanu, bo się nie skleja z silikonem (tym różowym). A to dlatego, bo ... ... w jednym miejscu zachowało się chyba wypełnienie - żywiczne coś, co wygląda na klej (listki pod pąkiem), ale to jest zlicowane z powierzchnią okleiny i nie rozpuszcza się ani w gorącej wodzie, ani w jagodziance na kościach. No i poliuretanowa foremka posłuży do odlania intarsji z żywicy. A, jakby coś, to widoczny na zdjęciu odłupany kawałek okleiny w środku pączka dokleiłem. I jeszcze jakby coś, to te rysy na politurze to były.
-
Uważam. Tylko i wyłącznie stosuję wodę suchą. Żartuję, nie mam takiej. A poważnie, to robię to ostrożnie. Szoruję mały fragment i osuszam. Efekt za wielki nie jest, ale woda w miseczce czarna. Zdjęcia już po tym wstępnym praniu. Stan. stwierdzam, niepogorszony. Dodam zdjęcia z dziś. "Góźdź żelazny?! Skąd tu góźdź?!" To samo miejsce po 2 minutach czyszczenia za pomocą nowatorskiego środka - pasty polerskiej do lakieru samochodowego. To przebarwienie niestety jest w/pod politurze/politurą. Te gwoździe siedzą naprawdę mocno. Ciężko jest to zdemontować i nie uszkodzić detali. Są ręcznie kute w stożek - zgodnie z logiką - nie tak, jak współczesne. Myślę, że ktoś przewidywał wilgoć i nie polegał na kleju. Zardzewiałe mocno, co świadczy o warunkach w jakich czas spędzał zegar, i niemal zespolone z drewnem Edycja 20.04.22. Postanowiłem jednak porozbierać trochę tę górkę, co wiązało się głównie z wyrywaniem gwoździ, a nie było to proste. Na szczęście nic nie uszkodzone. Ktoś się nieźle namęczył - każdy, kto próbował się z taką metodą montażu, wie, że jest to (bez uszkodzeń elementów) dość trudne. Tu się, naprawiając, natomiast nikt już nie przemęczał. Miałem to zostawić, ale ten gwoździng tak śmierdział postępem technicznym, że jednak to rozmontowałem. Gwoździe wyglądają współcześnie i pewnie dlatego łatwo się dały wybić, mimo, że też zardzewiałe. Ja tego nie uszkodziłem. Pękło na pół, gdy jakiś ... ktoś wbił centralnie pierwszy gwóźdź (i pewnie się zdziwił, że pękło). Następne to ratowanie sytuacji przez jeszcze większą masakrę. Dlatego, z jakichś powodów, lubię oglądać robotę starych majstrów. Edycja 30.04. Górka zrobiona (w zakładanym zakresie: maksimum tego, co było, minimum od siebie, niezbędna doza wpływu czasu) i czeka na poskładanie. Czeka, bo się prostuje, właściwie próbuje, bo z profilu wyglądała tak W rzeczywistości jest jeszcze bardziej krzywa. Wziąłem się więc za skrzynkę, konkretnie drzwiczki, i częściowo mechanizm. Zdemontowałem, również, a jakże, przygwożdżone półtoczenia- kolumienki i, biorąc pod uwagę z jaką siłą siedzą te gwoździe i jak delikatne są to elementy, że są w całości, uważam to za osobisty sukces. Dwie oryginalne sterczynki mam, brakuje górnej, tzn. jest, ale raczej nie jest od kompletu - jest za duża. I przekładnia wskazań po zdjęciu tarczy. A tarcza jak przymocowana do mechanizmu? Kto zgadnie? Nikt? Bo odpowiedź nieoczywista: zamocowana była gwoździami. A wyobraźcie sobie, że te kolorowe wstawki intarsji, to nie, jak i ja sądziłem, jakieś tworzywo (sztuczne w sensie), a pomalowana metalowa blaszka. Cynk, albo coś... Przyłożę jeszcze do tego omomierz, ale ewidentnie - zarysowane błyszczy, sztywne, plastyczne i ciężkie.
-
Wziąłem się trochę za ten zegar, wzięcie zacząłem od korony, i zaskoczenie, przynajmniej dla mnie, wszystkie elementy, nawet drobne, są zamocowane gwoździami. Oczywiście nie mam tu na myśli dość bezceremonialnej naprawy z pierwszego zdjęcia. Jest tak rozczulająca, że chyba tak zostawię - w końcu oryginał. Szoruję to wszystko wodą z mydłem, ale ciężko idzie (ale idzie). Maniana Po zdjęciu ozdobnego pierścienia Mały guzik - w środku widoczny otworek pod gwóźdż. A co do mechanizmów z drewnianymi płytami - nie rozumiem tego z prostotą czy taniością (pewnie tak było, ale tego nie czuję). Koła i reszta bardzo solidne - nie prościej, zamiast pracochłonnego spasowywania tych deszczek, byłoby powiercić dwie blachy?
-
Dzięki. A coś więcej? To nie wygląda na fabrykę, obawiam się. Ale właściwie to o rękodzieło mi chodziło i nie powiem, że byłbym niekontent. Nic to - był w w niedzielę w Świdnicy i wagi zakupił. Mają pełne oczka do szwarcwaldzkich haczyków na łańcuszkach, ale czy masa będzie OK - nie wiem. A wahadła wyszły - za późno przyjechałem. A a propos - ktoś by coś podpowiedział co do długości wahadła? Czy będę zmuszony liczyć zęby? No dobrze, ale wracając do zasadniczej kwestii - czym ja mam wypełnić te intarsje. Można gdzieś dostać taki kolorowy celuloid? A może można to zastąpić czymś innym, mniej trywialnym od polipropylenu. Może żywica? Politura barwiona? Kiedyś uzupełniłem czarne indeksy w mosiężnej tarczy politurą zmieszaną z sadzą - taki byłem.
-
Stalowe elementy zegarów rocznych
Wojtek796 odpowiedział Mat112 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Tak, to jest czarna stal. Czyli stal węglowa konstrukcyjna. Nie ma tam najmniejszego uzasadnienia do stosowania stali wysokojakościowych (stopowych). Wypolerowana będzie się błyszczeć. Trochę wilgoci i na styku czarnej stali (czyli prawie technicznie czystego żelaza) i mosiądzu tworzy się ogniwo. Żelazo jako anoda będzie rdzewieć. Termin czarna stal pochodzi stąd, że wyroby walcowane pokryte są warstwą czarnego tlenku - magnetytu i węgla. Stal nierdzewna zawsze się błyszczy. Przydał mi się nareszcie do czegoś wyuczony zawód. -
Zdjęcia mechanizmu. Dużo ręcznej roboty, dużo śladów po trasowaniu. Skrzynka, oprócz toczonych i frezowanych elementów, też tak od siekierki. Tutaj szyba. Ciekawie wyglądają krawędzie - jakby była wylana w tym kształcie, a nie wycięta. Przy krawędziach pod palcem czuć menisk.
-
OK, niech i tak będzie. Obfotografuję i wkleję, ale jutro, bo zegar gdzie indziej. W sumie to nie sądziłem, że jest szansa coś o nim powiedzieć, i się, nie poweim, bardzo z tego cieszę. Sprzedający określał miejsce powstania jako, przepraszam za wulgaryzm, raszjan empaja. Tak mi się zdawało, że to nie ta empaja (chociaż ta sama banda). Dzięki wielkie i pozdrowienia dla wszystkich (tych, co ich nie ma, też).
-
Tarant! Gdzieżeś bywał ... Niestety nie widzę żadnych oznaczeń. Mechanizm jest jednak w zadziwiająco dobrym, wręcz idealnym, stanie - nie licząc kilkudziesięcioletniego brudu i pająków (martwych). Chyba, że źle szukam. Brak niestety wag i wahadła, ale myślę, że z tym nie będzie problemu. Muszę znaleźć równie rustykalne. Za to w komplecie dostałem klucz...
-
Poniał. Dzięki. Celuloid zawsze mi się kojarzył z mlecznobiałym i nieprzeźroczystym tworzywem, spotykanym na klawiszach starych fortepianów, i ping-pongiem.
-
Shreq, dzięki za odpowiedź. Masz na myśli barwiony tlenkami metali celuloid? Tak mi to wyglądało. Z tego co pamiętam. celuloid był po to wynaleziony aby zastąpić kość słoniową, głównie w klawiszach fortepianów, pianin i innych instrumentów. Kiedyś to była sporej wielkości branża. Anansi, w tej chwili mam po ręką tylko takie (sorry za stan, jeszcze nie wyczyszczony)
-
Cześć! Poproszę o pomoc. Nawiasem, to jeden chyba z najbardziej rasowych tematów na forum. Gratulacje dla piszących. Czym jest, właściwie to bardziej była, intarsjowana ta skrzynka zegara? Chodzi mi o te kolorowe elementy, prócz mosiądzu. Z góry dziękuję za wszelką pomoc
-
JUF
Wojtek796 odpowiedział prx68 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Cześć! Dzięki za Wasze opinie. Zegar rzeczywiście from UK. Znalazłem ten wpis z NAWCC o tych regulowanych kotwicach w JUF-ach: https://mb.nawcc.org/threads/schatz-model-49-with-adjustable-pallets.135211/#post-1046249 Jest w nim więcej ciekawostek. Tak się na niego patrzyłem i wiedziałem, że jeszcze coś jest nie tak, ale mogłem dojść co. Postawiłem nawet sobie innego podobnego JUF-a (kuta kotwica - uspokajam) obok. Tak to czasem jest, że się człowiek im dłużej gapi, tym mniej widzi - taki rodzaj habituacji. Musi ktoś przyjść nowy i od razu powie, albo przespać się i spojrzeć na nowo. No i dziś wiem co to. Głowiczki kolumn były założone odwrotnie, te tłoczone kieliszki - widać to na moich zdjęciach. To pierdoła i nie pisałbym o tym, ale co się okazało przy próbie ich odwrócenia. Nie dało się. Jeden z nich miał niedocięty do końca otwór i niegwintowana część śruby się w nim nie mieściła - przechodziła tylko gwintowana końcówka. A więc to oryginalna fabryczna fuszerka. Inaczej nigdy nie było. Rozwierciłem już ten kielich-głowiczkę i złożyłem prawidłowo. Ale to nie koniec. Ta wada powodowała, że nie dało się sztywno zamocować półki mechanizmu i był on przez wahadło mocno odchylany do tyłu; do tego stopnia, że praca była możliwa tylko bez klosza. Od razu postanowiłem się dokładnie przyjrzeć czopowi naciągu - nie ma na nim najmniejszego śladu po kluczu (sprawdzę to jeszcze w większym powiększeniu - użyłem tylko lupy - apki w telefonie). Nie wiem więc czy ten zegar w ogóle kiedykolwiek pracował. Tak jeszcze patrząc na oba JUF-y zauważyłem, że w tym dziwnym, oprócz kotwicy, inne chyba jest koło wychwytowe (jakby dłuższe zęby), ale na stówę tego bez rozbiórki nie stwierdzę. Oś kotwicy ma na pewno sporo większą średnicę. -
JUF
Wojtek796 odpowiedział prx68 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Masz na myśli kolizję kotwicy i wieszaka-szubienicy? Raczej jej nie będzie. Nawet patrząc na zdjęcie tylnej płyty i odległość łożyska osi kotwicy od wieszaka, widać, że jest wystarczająca. Patrzyłem na to też z boku i nie widać tego typu problemu. Mechanizm poza tym wygląda na, aż dziwnie, "nieruszany". Na wewnętrznej powierzchni tylnej płyty nie ma najmniejszego śladu, że kiedykolwiek tam coś przylegało - chodzi mi o tę szubienicę. Jest wzmianka na forum NAWCC, że prawie połowa znanych JUF-ów z pewnego okresu lat 1912-1914 miała regulowaną kotwicę. Nie potrafię za bardzo dokładnie datować tego. Numer 89386 i litera G w lewym dolnym rogu płyty - może Ty, albo ktoś tu pomoże. Nie upieram się przy niczym, bazuję na tym, co przeczytałem i jestem w stanie ocenić wzrokowo. Dopiszę: Niedaleko szukać - dziś zakończona aukcja ebay https://www.ebay.co.uk/itm/313915046488?hash=item4916cb7a58:g:eLIAAOSwkD5iMOLT Podobny numer (88929) i ta sama "konstrukcja". -
JUF
Wojtek796 odpowiedział prx68 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Pytający opinii nie otrzymał, ale ja się podłączę, bo tytuł pasuje. Bo chciałbym pokazać niby najbardziej jufowatego z JUF-ów, ale nie do końca. I nie chodzi mi źle (?) przykręconą konsolę-szubienicę. A więc, proszę Państwa, adjustable pallets JUF. Jakby kto pytał, to zegar działa. -
Mój pierwszy roczniak
Wojtek796 odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Cześć! Miałem dokładnie tak samo! Który Twój ma numer? Mój 1862519. Miał włos z brązu o grubości 0,102, ale o szerokości 0,6 mm - nowe mają, zdaje się. 0,4. Był maksymalnie skrócony, tak, że wahadło było zawieszone bardzo wysoko; wyżej by się chyba już nie dało. Pracował dobrze. Postanowiłem zmienić ten włos, tak, żeby wahadło kręciło się pięknie tuż nad podstawą. Takie, wiszące wysoko, było dość niebezpieczne, bo groziło wybiciem szyb obudowy (to mahoniowy prostopadłościan) przy przesuwaniu. Próba założenia nowego, normalnego - zdawałoby się, włosa 0,102 mm zakończyła się tak, że zegar spóźniał się 20 minut na godzinę - bez jaj. Z zależności znalezionej tu, na forum, obliczyłem, grubość potrzebnego włosa i wyszło mi, że powinien mieć 0,127 mm (co do cyferki). Jak sprawdziłem dostępne grubości, okazało się, że taka dokładnie wielkość jest oferowana przez Horolovar. - Przypadek? - pomyślałem. - Nie sądzę. Jako wyjście do obliczeń wziąłem oczywiście ten nowy, spróbowany pierwotnie włos 0,102 mm, bo stary, kolorowy, ma pewnie inny moduł sprężystości. No, ale rewolucyjna czujność nakazała zaopatrzyć mi się też w te 0,114 mm (0,005"). I jak u Ciebie, ten okazał się właściwy. Też wymagał dopieszczenia papierem ściernym. Najciekawsze było w tym to, że jak się już zabrałem do całej operacji i chciałem zdjąć wahadło wiszące na tym starym włosie, ten w tym momencie się urwał. Dosłownie! Na moich oczach - podniosłem tylko ręce i nawet nie zdążyłem go dotknąć. - Przypadek... -
Mój pierwszy roczniak
Wojtek796 odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Fibo, nie tłumacz się, nie tłumacz. Mam uwierzyć, że nie ruszasz się z domu bez mikrometru (-a)? Wojtas, sprawdź czy nie masz czasem na tylnej płycie, w górnym lewym rogu (pod słupkiem), wygrawerowanego ręcznie (dość niedbale) numeru. Na zdjęciu jest w tym miejscu refleks światła i nie widać. Płyta Twojego zegara, wg nie mojej opinii, to #1471 wg Ch. Terwilligera, a erratę (w tym do opisu płyty 1471) do 10-go wydania "400 day clock..." masz tu: https://mb.nawcc.org/wiki/Encyclopedia-Subjects/Torsion-Clocks/Book:Horolovar-400-Day-Clock-Repair-Guide-10th-Edition-Errors-and-Updates#Section-9-400-Day-Clock-Back-Plate-Illustrations (nawet będę tak dobry i zacytuję: " Plate 1471 Jahesuhrenfabrik c1898-1903 Most clocks with this plate were sold by Andreas Huber Some movements have a different location for the click screw Disk pendulum 21") Co do grubości włosa - pisałem tak z procesową ostrożnością, bo taki, na przykład, mój (pierwszy w sensie matematycznym) GB na 0,004" pracować nie chciał. Mechanizm w porządku - pracuje tak, że na sejsmometrach pod Książem mają niezidentyfikowany pik koło 8-miu razy na minutę, a odległość taka, że pieszo bym się tam nie wybrał (raz to zrobiłem i starczy). Nawet gdzieś (chyba NAWCC by J.H.) czytałem, że taka partia roczniaków GB była. -
Mój pierwszy roczniak
Wojtek796 odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
A widzisz! A widzisz! Po co Ci on! Włos 0,004" = 0,102 mm. Ale weź pod uwagę, że mogę być złośliwy. -
Mój pierwszy roczniak
Wojtek796 odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Tu jest chyba prawie identyczny zegar (zakończona oferta): https://allegrolokalnie.pl/oferta/zegar-roczny-wykonawca-andreas-huber-huber-uhren Charakterystyczny pryzmatyczny półmostek naciągu. Różni się, na pierwszy rzut oka, stylem tarczy. Zaznaczam, że jestem raczej zbieraczem opinii, niż ich wyrazicielem. Jak dla mnie, to wszystko jedno czy to Huber, czy JUF. Piękny i chyba dość rzadki. Jakby Ci, Wojtas, kwestia wytwórcy miała spędzać sen z oczu, to mogę go z litości od Ciebie odkupić. -
Mój pierwszy roczniak
Wojtek796 odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Cześć! Amator ze mnie, ale pewne szczegóły wskazują na zegar, który w sieci przypisywany jest czasem Andreasowi Huberowi (Huber Uhren). Początki XX wieku. Koło zapadkowe naciągu z dużą ilością zębów wskazuje na wcześniejsze egzemplarze. Nie napiszę, że piękna sztuka, bo pięknie to wygląda ruski tank z wieżą leżącą obok, ale ujdzie w tłoku. Fachowcy pewnie dopiszą więcej. -
Mój pierwszy roczniak
Wojtek796 odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Cześć! Wiem, wiem. Od Was. starych (w sensie wiedzy i doświadczenia, a młodych duchem oczywiście) forowiczów się dowiedziałem. Tylko co mi z tej wiedzy. Zegarów z wybitym numerem (reklamą?) mrowie, a wahadeł nie. Chociaż wszystkie trzy zdjęcia w sieci widziałem. Pozdrawiam -
Mój pierwszy roczniak
Wojtek796 odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Oczywiście, jakbyś był tak dobry i podał, to przydałoby się to pewnie nie tylko mnie. W tzw. międzyczasie znalazłem wpis J. Hubby na temat tego właśnie wahadła (drugi akapit). https://mb.nawcc.org/threads/post-your-ph-hauck-400-day-clocks-here.56085/page-5#post-947524 Nie mam problemu z tym numerem, może zostać. Zegar jest mój i nikt tam pewnie nigdy już zaglądał nie będzie, łącznie ze mną. Poza tym mam pewne opory przed usunięciem czegoś, co ktoś tak starannie wykaligrafował ponad 100 lat temu. Niewiele tych wahadeł widziałem, ale na żadnym nie było zgodnego numeru seryjnego z tym na płycie mechanizmu. Albo są jakieś luźne informacje, albo najczęściej nie ma nic. Na niektórych, mam wrażenie, są ślady ingerencji - przeszlifowania spodu wahadła. Dzięki za wszystkie informacje. P.S. Może ktoś dysponuje kartą katalogową tego zegara? Edit. Tu, na przykład, widzę ślady rozmazanego czarnego tuszu, a może mi się zdaje. -
Mój pierwszy roczniak
Wojtek796 odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Witaj old time. Pisząc - takie, masz na myśli, że takie same, jak to moje w komplecie z drewnianym Hauckiem? Bo mi tak wyglądają. Patrząc na wklejone przez Ciebie zdjęcie, widzę w tym zegarze z lewej mocno ściągnięte ciężarki i skrócony włos. Może to tylko niewłaściwy włos, albo to nie skutek regulacji. Ten mój, z tym wahadłem, pracuje od uruchomienia już ca 20 godzin i spóźnia się jakieś 20s. Bez żadnej regulacji. Powiesiłem wahadło, wyrównałem mniej więcej chód i tyle. Kręci równe 270 st., 2 mm nad podstawą. Ciężarki były prawie maksymalnie rozsunięte. Jakby idealnie do tego zegara pasowało (wahadło). Edit. Znalazłem jeszcze zdjęcie (forum NAWCC) Haucka #14xxx z inną tarczą. Też na oko wygląda, że wahadło takie jak moje.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 6 z 7
