Skoro Wasze scyzoryki za tysiące obcinają palce właścicielom, to ja pozostanę z moim zabytkowym nożem saperskim. Może stal nie proszkowa, ale działa bezpiecznie:
Próbowałem strzelać śrutem 2mm z czarnoprochowca. Kiedyś powtórzę i zrobię zdjęcia. Ale na 5m efekt był fajny.
Wracając do obrony koniecznej znalazłem ciekawe opracowanie. Wynika z tego, że prokurator oskarża jak leci, "niech sąd się martwi"
Paweł-Bachmat-Instytucja-obrony-koniecznej-w-praktyce-prokuratorskiej-i-sądowej-39(1).pdf
Jeśli mówimy o oświetlającym ze spadochronem to widziałem w podręczniku medycyny sądowej zdjęcie zwłok. Wypaliło pół tułowia. Makabra.
A rakietnica tylko stalowa, np wz 44
Temat załatwia rakietnica, sorry, pistolet sygnałowy. Trzeba wyrzucić zawartość z łuski i załadować siekańcami. Kaliber 26 zamiata.
Pantera na chodzie to milin funtów. Szkoda, że w bagnie a nie w stodole...
W czasie przed i wojennym pociski para miały stożkowy kształt. Poza tym niektóre gatunki prochu po wieloletnim leżakowaniu zyskiwały na mocy. To mogło dotyczyć wspomnianego przez kolegę Zduna eksperymentu.
Pocisk kałasznikow 7,62 z rdzeniem stalowym przebija szynę kolejową z 100 m. Bawiłem się w takie próby.
Jak odbierałem "cywilne" pozwolenie na broń /do obrony/ to usłyszałem, że lepiej żeby dwóch prowadziło niż sześciu niosło. Oraz, że jak będę musiał strzelać to tak, żeby klient potem nie zeznawał przeciwko mnie w sądzie.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.