Zarabianie pieniędzy to też jest forma rywalizacji. Niekoniecznie jako zdobywanie czegoś co możesz wymienić na towary i usługi. Takie jednostki chcą być najlepsze we wszystkim i zawsze. Powiedziałbym, że taki wieczny głód to cecha mistrza. Mistrzów wielkiego szlema masz wielu, ale połącz to z mistrzostwem olimpijskim, najwyższym wyróżnieniem w świecie sportu jak byś nie próbował tego dezawuować dla niektórych dyscyplin, to dostaniesz jednostki. Wyjątkowe osoby. Świątek chce taka być, to moja opinia oczywiście. I też tak last but not least za mistrzem olimpijskim idą całkiem przyzwoite pieniądze/profity, od wizerunkowych, marketingowych po nagrody PKOL, sponsorów i państwową emeryturę. Więc za czapkę gruszek tego nie robisz.