Ja, podobnie jak znany solenizant, jestem za a nawet przeciw.
Gotówka, to jest jeden z elementów wolności, swobody, niezależności, bo daje poczucie anonimowości i autonomiczności decyzji. Z tego poczucia nie chce rezygnować. W Norwegii w spożywczaku płacąc gotówką musiałem wrzucać pieniądze do specjalnej maszynki, na oczach sprzedawcy, bo on nie mógł/nie chciał a może nie potrafił się ze mną rozliczyć. Chcę dać chrześniakowi kasę w kopercie, boyowi hotelowemu pieniądz w łapkę, barmanowi zostawić kasę pod szklanką, striptizerce wsunąć za majtki banknot itp. Mam na to ochotę, nie widzę powodu, dla którego miałbym machać kartą czy telefonem w takich sytuacjach. To jest jakiś tam element kultury, cywilizacji, zwyczajów, wcale nie nagannych – mi się podoba i nie przekonują mnie argumenty zwolenników całkowitej cyfryzacji płatności. Przy tym dodam, że elektronicznie realizuję 100% moich przychodów i pewnie 99,9% wydatków (tak, nie za wiele wtykam za te majtki…). I sobie płatności elektro bardzo chwalę. Nie chcę jednak być traktowany, jak potencjalny złodziej, któremu profilaktycznie przy każdym wyjściu ze sklepu są sprawdzane kieszenie. A tak można zwizualizować totalne przejście na pieniądz elektro.
Niestety, koledzy piszący, że świat ma nas w du.. są w błędzie. Big data ma się mega dobrze, coraz lepiej, to są gigantyczne pieniądze pochodzące z wiedzy o tym gdzie kupujemy, to już wcale nie musi być konkretny asortyment. Ważne są ścieżki fizyczne i elektroniczne, które pokonujemy. Temat na inny wątek.
Ale to jest akurat efekt uboczny celów nadrzędnych, czyli uszczelnienia podatkowego oraz zapewnienia bezpieczeństwa publicznego – bo to stało u podstaw płatności elektronicznych. Szybkość, wygoda etc. to benefity przy okazji. Oczywiście przeciętnemu szaraczkowi trudno sobie wyobrazić po co komu taka wiedza. I zapewne nigdy na tym ani nie ucierpi specjalnie, ani nawet nie będzie wiedział kto i kiedy coś o nim wyszpera.
To też nie jest prawda, że nie da się powiązać danych z wielu odseparowanych systemów (np. IKP i bank). Da się, chociaż nie każdy może to zrobić, ale w ramach hasła bezpieczeństwa państwowego każde zasady odrębności przestają istnieć. Każdy system można też zhakować, a mając np. dwa systemy z jedną wspólną zmienną pesel mamy całą kostkę Rubika. W kraju gdzie szef CEZu ujawnia prywatne dane z recept lekarza, a najważniejszy szeryf kupuje izraelski soft do szpiegowania szeregowego posła, to sobie możecie resztę dośpiewać. W obecnych warunkach nie znasz dnia ani godziny. I to jeden z elementów Himalajów hipokryzji naszych rządzących, którzy przez ostatnie lata drąc szaty z powodu „ograniczających wolność wymogów unijnych”, cichaczem wprowadzili instrumenty inwigilacji i paraliżowania przedsiębiorców rodem z bananowych republik.