@Autor1984 Pewnie.
Dla kogo są filmy Smarzowskiego:
1. Przemocowców, socjopatów, psychopatów, nałogowców. Mężczyzn. Istnieje nikła szansa, że dostrzegą samych siebie w tych filmach i się odwrócą. I minimalnie większa szansa, że to będzie kolejny znak, kropla przelewająca czarę, która zmusi do refleksji. Bo tuż wcześniej żona zagroziła rozwodem lub już odeszła, a dziecko się tnie, truje lub wiesza.
2. Porządnych ludzi, dobrych ojców, opiekunów. Opowiadasz jak być dobrym człowiekiem i jak nie dać się złym ludziom. Jednak dobry przekaz to zazwyczaj nieskuteczny przekaz. Musi boleć i trzeba go czuć. Oglądasz film z córką i wbijasz w głowę jak w praktyce nigdy nie powinna się dać traktować. Do czego to prowadzi i co się z tym wiąże. Oglądasz z synem i wbijasz w głowę jak nigdy nie może traktować innych. Do czego to prowadzi i co się z tym wiąże.
3. Wszystkich innych, którzy uśpili swoją czujność i dali się zwieść pozorom upudrowanej normalności wśród rodziny czy znajomych. Dla tych co przestali zauważać rzeczy drobne, ale cholernie symptomatyczne. Dla tych, którzy niestety za późno mogą na głos, albo w głowie powiedzieć „*, jak mogłem tego nie zauważyć!?”
Jak dla mnie, to Smarzowski te filmy może robić i 200 kolejnych lat. Nadal będą niestety oparte na (polskich) faktach.