Bo one nie mają 200 tys. One mają ze 400 tys. Ogólnie teorie spiskowe snujesz . Niemiec nie zaplanował, że Polak, handlarz będzie w niemal każdym aucie cofał licznik. Miałem i mam w rodzinie sporo aut od nowości do tych 200 000 i więcej i żadne nie jest trapione awariami poza elementami, które się zużywają. By padła dźwignia kierunkowskazu czy podnośniki szyb - to auto 200 000 przebiegu miało 200 000 temu. Większość problemów używanych aut na polskim rynku to to, że handlarze wybierają na niemieckim, holenderskim czy innym francuskim rynku auta najtańsze, czyli złom a potem wciskają tu jako "stan igła" a ludzie wierzą. Europejski rynek jest potężny. Aut dobitych jest tysiące. I one trafiają miedzy innymi do nas. U nas auto przywiezione przez handlarza, opłacone, odpicowane, z doliczonym sowitym zyskiem handlarza nadal kosztuje mniej niż tak samo opisane auto na "zachodzie". Tylko tam opis to prawda, a u nas zwykle ściema. Potem ktoś to kupi i zaczyna się - Ople rdzewieją, VW się psuje na potęgę. A przecież był po dziadku co do kościoła jeździł............. Faktem jest, ze nowoczesne auta maja problemy. Wiele z nich jako niemal nowe - i to właśnie przebiegli Niemcy się z nimi borykają - bo to oni zdecydowanie więcej nowych kupują. A części zamienne - kto u nas kupuje Niemieckie? Z 90% tych co kupili stary złom, kupuje potem tanie tandetne części. Sądzisz, że ktoś kto kupi Paserati w kombiku, tedeiku i klimatroniku stan igła za 25 000 zrobi potem remont zawieszenia za pół wartości na porządnych częściach w ASO? A Francuzi, Włosi, Japończycy to już nie przebiegli? Oni specjalnie robią dobrze tym co kupują używane, tylko niemieckie się psują.............. Ritter... O czym Ty piszesz?