To w końcu pęknie. Rozumiem inflację, rosnące koszty - i wykazane badaniami czy rzeczywistością to, że w pewnych "kręgach" cena nie ma, lub ma małe znaczenie, ale skoro mniej niż 5 lat temu oferowano mi nowy zegarek z Polskiej dystrybucji nowy w "salonie" za 8500 zł a on kosztuje teraz 50% więcej jako używany 10 latek - nie dlatego, ze wyjątkowy, czy unikalny, a dlatego, że nowy kosmicznie poszybował z ceną. To pęknie - bo i średnio-bogaci w końcu powiedzą: koniec dymania.