samochód poza podstawowym celem - przemieszczanie - moim zdaniem powinien zapweniać minimum komfortu i możliwie maximum bezpieczeństwa. To docenia się dopiero jak coś się stanie. Ostatnio w moją żonę wjechała pani. Czołówka ze wskazaniem na lewa połówkę. Gdyby jechała Tico, a pani jakimś kompaktem któe dziś luzem 1,5 t ważą być może byłbym wdowcem. Nadmienię, że w mieście, bez szalonych prędkości. Żony 2 letnia Astra 4 - naprawa 42000 zł (kasacja), u pani sprawczyni w C3 aż pękła skrzyni biegów. Z Tico niewiele by zostało. Nie każdy może sobie pozwolić na super auto. JA tez nie jeżdżę swoim marzeniem, nawet którymś w kolejności - ale każdemu polecam - aby nie te zupełne mikrusy...