Mikrolisk go nie zna
Natomiast rzeczywiście, połączenie tej nazwy z zegarem po szwedzku wyrzuca np. takie obrazki. NOS, z kartą gwarancyjną, chyba że jest to kupon do restauracji na danie z kalmarów Wygląda to raczej na firmę zamawiającą produkty u niemieckich (m. innymi?) producentów.
Wszystko już było...
Patentów rodziny Brocot na regulację długości wahadła było kilka. Pierwszy, w którym jedwabną nitkę nawijaną na oś zastąpiono dźwignią i krzywką był "wewnętrzny" (1840) :
Ostateczny, wyglądał tak:
A je się nie przyglądałem sygnaturze, zdziwiło mnie tylko, że werk jest na 4 klasyczne bagnety, a nie "nadziewany" na dwa pręty, jak to miały zwykle M&P, włącznie z kwadransowymi.
W książce 150 Jahren Lenzkircher Uhren z 2001 roku takich jeszcze nie ma. Co do okolic geograficznych - zgoda. Ale na Lenzkircha to mi nijak nie wygląda
Wiele lat temu miałem taką miniaturkę w obudowie typu lira, ze strasznie pokancerowanym werkiem. Utknęła u zegarmistrza, który ją w końcu odsprzedał komuś, kto chciał ją mieć niezależnie od stanu mechanizmu. Nie wiem czy z zyskiem, ja wziąłem tyle, ile za nią dałem. Zdjęcia mi przepadły.
Obawiam się, że w książeczce (oglądałem te zdjęcia wczoraj), jest nieco herezji. Podobnie jak w niedawno jeszcze aktywnej niemieckiej stronie ze skatalogowanymi zegarami Lenzkircha. Poukładali je "chronologicznie" wg wzrastającej numeracji, mieszając osobne numeracje serii 2Q i serii Bruckenwerk
Wieszak jak w Reschu. Wymiarów płyty, ale z wycięciem w środku. Tutaj też wskazówki też są kontrowersyjne, niemieckie jakieś. A linkowców raczej nie importowali.
Nie wiem "czy jest sens", ale przykłady pokazują, że tak robiono. Odsyłam do tematu o zegarach "nie Jung". Jest tam nawet tabelka uwzględniająca wszystkie wprowadzane zmiany.
Oczywiście dywagować można o zmniejszeniu kosztów produkcji, zużycia materiałów, zwiększeniu niezawodności etc. A może czasem "z nudów"?
Pewien związek, symboliczny co prawda, ale jednak istnieje. Filia fabryki Beckera w Broumovie, przejęta przez Junghansa, została znacjonalizowana przez rząd czechosłowacki w roku 1945. W roku 1948 wszedł on w skład koncernu Chronotechna. Produkcja w Chronotechna Broumov trwała do połowy lat 50, przejęła ją stopniowo nowa fabryka w Nove Mesto nad Metuji.
Tu jest jeszcze jeden. Tematu na forum nie znalazłem...
http://starezegary.isu.pl/?id=pokaz_produkt&id_prod=121025
Warto zauważyć, że "Rudolf Mayer" może być projektantem, pracującym dla wytwórni platerów i sreber WMF, nie zaś producentem zegarów.
Przeglądam temat o 2 Moskiewskiej Fabryce, ale tam jest 45 stron. O zakupie trzech amerykańskich zbankrutowanych fabryk pisze Oled na początku, później można zobaczyć zegary okolic 1939 roku, z werkami identycznymi jak Junghans. Podobno istniała współpraca po podpisaniu przez Ribbentropa i Mołotowa radziecko - niemieckiego paktu o nieagresji.
Źle zrozumiałem
Kiedyś na forum był temat o tych zegarach, ale nie mogę go znaleźć. Potwierdzasz, że ZSRR kupił licencję na ścienne chodziki od Junghansa?
O tego typu miniaturkach już pisaliśmy na forum, chyba nawet producenta udało się zidentyfikować.
Szwarcwaldzik bez komentarza.
Radziecki jest ciekawy, bo to licencja Junghansa z 1927 roku.
Napis na oryginalnej baterii jest jednoznaczny. Nie zdzieraj tego. To jest izolator, mechanizm ma mieć kontakt z (-) baterii tylko w widocznym okienku.
Koszt niezły. Bateria 16.95 USD, wysyłka z USA 19.30 USD...
Jeżeli parafia i lokalna społeczność doceni to, co ma. Przeczytałem całą historię kościoła, o prawdopodobnie krzyżackich zrębach, odbudowie w XVIII wieku, organach, ołtarzach, obrazach. A o zegarze, wykonanym przez jedną z najlepszych firm na świecie - ani słowa.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.