W książce 150 Jahren Lenzkircher Uhren z 2001 roku takich jeszcze nie ma. Co do okolic geograficznych - zgoda. Ale na Lenzkircha to mi nijak nie wygląda
Wiele lat temu miałem taką miniaturkę w obudowie typu lira, ze strasznie pokancerowanym werkiem. Utknęła u zegarmistrza, który ją w końcu odsprzedał komuś, kto chciał ją mieć niezależnie od stanu mechanizmu. Nie wiem czy z zyskiem, ja wziąłem tyle, ile za nią dałem. Zdjęcia mi przepadły.
Obawiam się, że w książeczce (oglądałem te zdjęcia wczoraj), jest nieco herezji. Podobnie jak w niedawno jeszcze aktywnej niemieckiej stronie ze skatalogowanymi zegarami Lenzkircha. Poukładali je "chronologicznie" wg wzrastającej numeracji, mieszając osobne numeracje serii 2Q i serii Bruckenwerk
Nie wiem "czy jest sens", ale przykłady pokazują, że tak robiono. Odsyłam do tematu o zegarach "nie Jung". Jest tam nawet tabelka uwzględniająca wszystkie wprowadzane zmiany.
Oczywiście dywagować można o zmniejszeniu kosztów produkcji, zużycia materiałów, zwiększeniu niezawodności etc. A może czasem "z nudów"?
Pewien związek, symboliczny co prawda, ale jednak istnieje. Filia fabryki Beckera w Broumovie, przejęta przez Junghansa, została znacjonalizowana przez rząd czechosłowacki w roku 1945. W roku 1948 wszedł on w skład koncernu Chronotechna. Produkcja w Chronotechna Broumov trwała do połowy lat 50, przejęła ją stopniowo nowa fabryka w Nove Mesto nad Metuji.
Tu jest jeszcze jeden. Tematu na forum nie znalazłem...
http://starezegary.isu.pl/?id=pokaz_produkt&id_prod=121025
Warto zauważyć, że "Rudolf Mayer" może być projektantem, pracującym dla wytwórni platerów i sreber WMF, nie zaś producentem zegarów.
Przeglądam temat o 2 Moskiewskiej Fabryce, ale tam jest 45 stron. O zakupie trzech amerykańskich zbankrutowanych fabryk pisze Oled na początku, później można zobaczyć zegary okolic 1939 roku, z werkami identycznymi jak Junghans. Podobno istniała współpraca po podpisaniu przez Ribbentropa i Mołotowa radziecko - niemieckiego paktu o nieagresji.
Źle zrozumiałem
Kiedyś na forum był temat o tych zegarach, ale nie mogę go znaleźć. Potwierdzasz, że ZSRR kupił licencję na ścienne chodziki od Junghansa?
O tego typu miniaturkach już pisaliśmy na forum, chyba nawet producenta udało się zidentyfikować.
Szwarcwaldzik bez komentarza.
Radziecki jest ciekawy, bo to licencja Junghansa z 1927 roku.
Jeżeli parafia i lokalna społeczność doceni to, co ma. Przeczytałem całą historię kościoła, o prawdopodobnie krzyżackich zrębach, odbudowie w XVIII wieku, organach, ołtarzach, obrazach. A o zegarze, wykonanym przez jedną z najlepszych firm na świecie - ani słowa.
No nazwisko. Eule to po niemiecku sowa. Założyciel firmy nazywał się Johann Friedrich Weule. Ale w logo firmy (zwykle na soczewce wahadła, jak na zdjęciu) używali sowy. Czyli Wsowa po naszemu.
Przejrzałem nieco artykułów na tym portalu. Autor pragnie zachować anonimowość od kilku lat, aczkolwiek można go zidentyfikować. Artykuły wyglądają (nie wczytywałem się we wszystkie dogłębnie) na całkiem rozsądne, bardziej od wielu podpisanych na stronach TVP czy TVN .
Przejrzałem nieco artykułów na tym portalu. Autor pragnie zachować anonimowość od kilku lat, aczkolwiek można go zidentyfikować. Artykuły wyglądają (nie wczytywałem się we wszystkie dogłębnie) na całkiem rozsądne, bardziej od wielu podpisanych na stronach TVP czy TVN .
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.