Dla niezorientowanych dopowiem. Swego czasu, sfrustrowany pewnym państwem finansującym darmozjadów, zaproponowałem (...) tzn przeniesienie węża do ogrodu, żeby sam sobie na szczury i myszy polował. Wąż bardzo taktownie, aczkolwiek zdecydowanie przekazał, że jest starszym niźli ja stworzeniem, co to już Eden zamieszkiwało przed moim (sic!) praszczurem.
A co do owych dziesięciu dni przed wizytą ostatecznego pojednania: