Ano ostro, bo to jest mój styl. Ten typ trójkątnych indeksów, plus wskazówki w stylu miecze/dauphine to czysta, ponadczasowa klasyka. Do tego bardzo fajne połączenie stali i złoconych indeksów/wskazówek i słoneczny szlif w srebrze. Genialne na żywo. Gdybym projektował zegarki, to właśnie na desce kreślarskiej powstałoby coś podobnego. Teraz ten Conquest mocno konkuruje z Omegą Seamaster, którą mam w bardzo podobnym stylu i chyba ją wygryzie na nadgarstku (w sensie Omega trafi pewnie na bazarek). Walka co prawda reedycja vs. prawdziwy vintage, ale jest to tak bardzo zbliżony zegarek do oryginału, że nie ma wstydu. Jak leżał w futerale podczas festiwalu w Łodzi obok pozostałych zegarków z epoki, to "przechodniom" (którzy w większości myśleli, że to zegarki na sprzedaż) się oczy świeciły, bo biorąc pod uwagę dobry stan pozostałych egzemplarzy w mojej mini-kolekcji myśleli, że to też jest vintage w świetnym stanie zachowania Co do rozmiaru, to jest 35mm ale optycznie znacznie większy od 34,5mm Omeg które też mają masywne koperty, tak samo np. Datejust 36mm wypada przy nim wizualnie na mniejszego.