:-) Pytaj śmiało, chętnie pomogę. Loco50 dziękuję za miłe słowa. Z tego, co pamiętam to masz całkiem pokaźny kawał terenu - to poważne wyzwanie, ale też potężne możliwości [emoji16] . Ja przy swoich niecałych 2tys m2 jeszcze ogarniam, ale to maksimum. P.S. Koledzy wyżej dyskutowali o kosiarce, więc dorzucę swoje trzy grosze. Z początku próbowałem używać elektrycznej, ale to była porażka. Manewrowanie z kablem doprowadzało mnie do szału, gdy pozwoliłem trawie rosnąć dłużej niż tydzień, moc już nie wystarczała, dławiła się, trzeba było kosić dwukrotnie - jednym słowem: dramat. Na trawnikach do ca 500 m2 strzyżonych regularnie pewnie byłoby ok, na większe polecam tylko spalinową z napędem, choć przez pewien czas broniłem się przed takim wydatkiem. Używam Husqvarny LB48V i wybrałem ją po obejrzeniu wszystkiego, co było na rynku: od marketówek do markowego sprzętu Stigi, Vikinga. Jestem dość oszczędną osobą i nie kupuję sprzętu z najwyższej półki dla samego znaczka, tu jednak przekonała mnie przede wszystkim budowa - w stosunku do konkurencji wygląda jak czołg: masywne koła, zamiast cienkiej, lakierowanej blachy korpus jest wykonany z grubego odlewu. Nie wiem, co to za stop, ale jest szalenie odporny na korozję nawet, jeśli zdarzyło mi się nie oczyścić jej po sezonie. W zasadzie nie koroduje w ogóle. Silnik Briggsa jest prosty i niezawodny, po każdej zimie odpala bez kłopotu. Masywna i odporna na zużycie jest też manetka napędu i pozostałe elementy osprzętu. Kosiarka działa u mnie od 10 lat średnio dwa razy na tydzień w sezonie i jedyne, co było w niej robione, to sprężynka regulująca pracę gaźnika za kilka złotych. Przy odpowiedniej eksploatacji, czyli wymianie oleju, filtra powietrza, świec praktycznie bezawaryjna. IMHO warta każdej złotówki.