Dokładnie tak, jak piszesz i to nie tylko o tym zegarku. Tylko wspólna masturbacja, cmokanie, mlaskanie, klepanie się po pleckach i gratulacje. Sam krytycznie punktuję każdy swój zegarek, bo ideału nie ma i nie będzie. Co nie zmienia faktu, że jeśli produkt ma się zmieniać na lepsze to na pewno nie dzięki przemilczaniu jego wad. Dla mnie naturalną koleją rzeczy, że w pełni świadomie kupujemy zegarki obarczone nieraz licznymi wadami, które nas kupiły walorami, które ich słabości zamiatają pod szafę. Ani piękne, ani użyteczne, ale z historią. Ani markowe, ani wygodne, ale piękne. Kupujemy markę, wygląd, historię, charakter, użyteczność - akceptując wady. A tutaj, uprzejmie proszę, Speedy Kondon, gniot jakich mało: - bez daty - bez automatu - źle świeci - WR50 - bez bransolety - bez szafiru w kształcie hesalitu - odrobinę za gruby, 13 mm byłoby lepsze niż 14 - nie wygląda jak ten, który doleciał rzekomo do księżyca.