Rafał, uwierz- Kubica w F1 był jednym z absolutnie najbardziej genialnych kierowców. Kompletnych. Robert nie wykazywał żadnych ale to żadnych słabych stron. Start, jazda w tłoku, wyprzedzanie, jazda w deszczu,radzenie sobie ze stresem, czytanie toru w zmiennych warunkach, inteligencja wyścigowa, współpraca z inżynierami. Każdy, KAŻDY z tych parametrów Gargamel miał na wysokim poziomie. W mojej opinii w 2008-2010, jako dojrzały już kierowca przewyższał Hamiltona odpornością psychiczną i świadomością techniczną, ustępując mu co najwyżej zajadłością przy wyprzedzaniu. Przypominał umiejętnościami wyścigowymi swojego przyjaciela Alonso, górując nad ww. zimną krwią. Podejrzewam, że będąc od 2012 w Ferrari, nie przetrwałaby tej próby ich przyjaźń. Natomiast Kubica miał wszelkie predyspozycje ku temu, żeby wokół własnej osoby zbudować takie monstrum jakie zbudował wokół siebie Michael Schumacher od 1996 roku.