Plan się znowu zmienił i obejrzałem "Jasona Bourne'a" dzisiaj. Świetne kino akcji. Matt Damon w zaskakująco wysokiej formie (ostatnio grał często role nieco piz*...wate). Tommy Lee Jones - wiadomo, klasa sama w sobie - mógłby grać w tym filmie biurko i dostać nominację do Oskara. Mam wielki sentyment do Julii Stiles, więc prawie płakałem, kiedy... [uWAGA: SPOILER!]. Alicia Vikander - chyba trudno o coś mniej prawdopodobnego niż to, że taka słodka dziewczynka będzie specem od informatyki w CIA - ale jej wszystko bym wybaczył. Vincent Cassell już opatentował postać supermendy, więc wiadomo - full professional! Reasumując: polecam!