Nie do końca tak to ująłem (o "magikach" napisałem "kilku" - nie "wielu", czy "więcej") - ale mniejsza o duperele. Pozostanę oryginalny i zapewne bardzo odosobniony w swojej opinii i podtrzymuję zdanie, że Młynarczyk, Boniek, Smolarek, Żmuda, Surlit, Rozborski, Wójcicki, Pięta, Tłokiński oraz kilku innych, to byli piłkarze bardzo dobrzy, a pierwsi trzej - wybitni. Inna sprawa, że w pucharach europejskich nie mieliśmy oszałamiających sukcesów - każdy wie, kto zagrał w jedynym polskim finale europejskiego pucharu, kiedy i z jakim rezultatem. A to, że w tamtych ponurych czasach mieliśmy jakiekolwiek sukcesy, drobne klubowe i poważniejsze reprezentacyjne, to właśnie, wg mnie, głównie za sprawą paru niezłych piłkarzy. Przy okazji, w podstawowej jedenastce reprezentacji, która zdobyła 3 miejsce na mistrzostwach świata w Hiszpanii było 4 piłkarzy Widzewa.