Cristiano Ronaldo jest wybitnym piłkarzem i to, czy ma na czaszce żel, dreddy, czy trzy szóstki w pentagramie nie jest merytorycznie relewantne, jak powiedzieliby niektórzy kandydaci do europarlamentu. Podobnie, jak nie ma dla jakości gry wielkiego znaczenia, czy Turan jest Turkiem, czy Grekiem. Ale, jak zwykle przy takich okazjach, trochę pewnie powisi w powietrzu pytanie: a co by było, gdyby grali Turan i (cały mecz) Diego Costa. Tym niemniej, Real wygrał i basta niewiasta.