Ja wprawdzie wielokrotnie byłem na meczach mojego ukochanego AC Milan i, jeżeli tylko mam taką możliwość, od czasu do czasu nadal bywam (średnio, niestety, nie częściej niż 3 razy w sezonie), ale nie bardzo rozumiem to swoiste stygmatyzowanie kibiców drużyn z odległych miejsc (np. Barcelony, Realu, etc.). Po pierwsze, wielu z nich to ludzie młodzi i/lub mało majętni i po prostu nie stać ich na podróżowanie do Hiszpanii, czy Wlk. Brytanii na mecz. Po drugie, jest spora grupa kibiców tzw. wielkich klubów, którzy wprawdzie, np. z racji zamieszkiwania daleko od miejsca, z którego klub pochodzi, nie bywają na meczach, tylko oglądają je w TV, ale za to wspierają klub chociażby kupując koszulki, gadżety, książki, itp. Po trzecie, czy fana Roberta de Niro z, powiedzmy, Tajlandii, mamy uważać za gorszego fana niż fan amerykański? Dlatego, że nie jest Amerykaninem? To może wszyscy Polacy powinni czytać tylko polskie książki, oglądać tylko polskie filmy, słuchać tylko polskiej muzyki, etc....? Chyba nie o to chodzi...