Wyglądało to tak. Z 10 lat temu a może i więcej, na nową płytę indukcyjną spadł garnek i pękła szyba. Podejrzewam, że wtedy coś się z jednym polem stało, bo po tym przestało działać (dostało się trochę wody). Zadzwoniłem do sklepu, gdzie podali cenę nowego szkła, o 100 wyższa od nowej płyty. Znalazłem więc szkło używane. Miało pasować, okazało się, że ja mam wersję slim (odrobinę ładniejszą) a dostałem z wersji zwykłej. Nie do końca pasowało, ale po lekkim druciarstwie siadło to szkło, więc płyta uratowana wraz z pieniędzmi. Jakiś czas później koło śmietnika patrzę... Leży taka sama slimka, jak moja. Pewnie myślę nie działa, ale szkło całe. Wylądowała więc w piwnicy. (Ja to generalnie specjalizuję się w przynoszeniu rzeczy że śmietnika, ale jeszcze nikt mnie nie oskarżył o zbieractwo). No i teraz remont kuchni powoli kończę (ależ się z tym pierdziele, nie ważne). No i przyniosłem z piwnicy drugą płytę. Podłączyłem, słyszę zapiszczała, dobry znak. Jest panel aktywny. Kładziemy garnek, start i jeb, bezpieczniki wystrzeliły. Acha, jakieś zwarcie, pewnie na zasilaczu., ale pewności nie mam. Dobra, rwiemy szkło myślę do mojej slimki, jest w sam raz. Zamontowałem nowe szkło,, przy okazji z tej znalezionej wziąłem dwa przewody od elektroniki bo zwyczajnie były zjarane. Nie obyło się bez lutowania. Montuję płytę na miejsce, odpalam i... Nie działa. Potem ją wyjmuje, coś tam sprawdzam, ale nic nie znajduje, może na starym szkle? Wkładam je z powrotem, kładę na stół... Działa. No dobra, nie poddaje się, chce ładniejsze mniej zużyte szkło. W końcu w międzyczasie jakoś tak zaczęło działać, więc wymieniłem jedna cewkę i moduł zasilający cewki, z tej znalezionej. No działa. Wkładam do blatu... Nie działa. No ki... Ch? W końcu się przyglądam, i widzę, że jak podpieram płytę od dołu ręką, to panel sterujący się unosi o jakiś 1mm i wtedy można go obsługiwać... No tak, tylko czemu tak się dzieje? W końcu wyjaśniło się. Wcześniejsze szkło, to kupione po pęknięciu jeszcze wcześniejszego, miało w miejscu panela sterującego około 1 mm zgrubienie (dlatego nie nazywa się slim, i generalnie brzydszy wzór pól i zajechanie szkło po latach, nie do wypolerowania w prosty sposób). Nawet mniej niż 1mm. Ale widocznie to szkło odksztaciło bebechy a dokładniej plastikowe kołki mocujące i temu panel nie chciał się włączyć od dotyku bo był za daleko od szkła. Więc niewiele myśląc, pod płytkę panelu włożyłem dwa paski z plastiku. Mam nadzieję, że nie roztopią się, ale myślę, że nie powinny. No i w końcu zatrybiło w każdej pozycji. No i do tego wymieniłem jeszcze piankową uszczelkę (ta pomiędzy szkłem a blatem). No i tak zwyczajnie się chciałem Wam pochwalić robotą. Od rana walczyłem z remontem, a teraz mam nockę w robocie i chwila przerwy od papierów. W sumie to papiery ogarnięte, miejmy nadzieję, że noc będzie spokojna, bo do rana za dużo nie polatam oo mieście. A i jeszcze szufladę customową zrobiłem, też cholernie czasochłonna robota, ale to już oddzielny temat. Jutro ciąg dalszy składania mebli.