Czacie, że dzisiaj pojechałem na wymianę oleju, i podczas nalewania, jak się domyślam teraz, zimnego oleju do ciepłego silnika, strzelił przewód odpowietrzający! A dokładniej, plastikowy króciec do przewodu przy chłodnicy. Tak teraz sobie myślę, że w istocie, olej leżał całą noc w aucie, miał pewnie z minus 10 stopni, a silnik 80 na plusie, ale z drugiej strony, dobrze, że teraz jebło niż w sobotę w drodze na Mazury 700 km. Mechanik ma tam coś podumać, ale czuję, że skończy się wymianą chłodnicy na nową, bo takie klejenie, spawanie, wstawianie rurek usztywniających, to zwykle o kant d*py rozbić.